wtorek, 5 stycznia 2016

Oświadczenie

Bardzo przepraszam, że pierwszy wpis w tym roku będzie nie o modelach (no, jednak pośrednio jest). Może na początku jednak złożę Wam życzenia:

Spokojnego, zdrowego i owocnego Nowego Roku życzę wszystkim, którzy przeczytają te słowa. Niech 2016 rok będzie dla Was lepszy od poprzedniego :)

A teraz zapraszam do czytania, jeśli ktoś chce. Ale temat nie będzie łatwy.

Zdarzyła się bardzo niemiła sprawa. Zastanawiałam się, czy w ogóle pisać o tym na blogu, ale skoro już taka a nie inna opinia o mnie pojawiła się w odmętach internetu, to nie mogę przejść obok tego obojętnie. Ktoś mógłby pomyśleć, że mnie to nie obchodzi, tchórzę, lub co gorsza przyznaję się do winy. A nie czuję się winna.

Podobno najpierw na forum zostałam zaatakowana, ale nawet tego nie przeczytałam, więc nie odniosłam się do tamtego wpisu. Ostatnio byłam zajęta i nie miałam nawet za bardzo czasu i, prawdę mówiąc, ochoty na czytanie Waszych blogów i wchodzenia na fora internetowe. Teraz żałuję, bo może cała ta sprawa rozegrała by się na mniej publicznym forum, a nie od razu przy (chyba setkach?) Czytających. A nie dostałam ani jednej prywatnej wiadomości w sprawie zarzutów we mnie skierowanych, nie miałam więc nawet jak na nie odpowiedzieć i im zaprzeczyć.

W skrócie chodzi o to, że zostałam posądzona o ordynarne i bezczelne kopiowanie pomysłu na prowadzenie bloga o modelach koni od Kolekcjonerki-Koleżanki, która także taki blog prowadzi. Ba, nie tylko skopiowania bloga, ale także pomysłu biznesowego na sklep z modelami koni.

Oświadczam, że NIGDY NIE KOPIOWAŁAM czegokolwiek od kogokolwiek. Szanuję wszystkich w internecie i w życiu i nie pozwoliłabym sobie na taką zagrywkę. Tym bardziej NIE SKOPIOWAŁAM POMYSŁU BIZNESOWEGO!

Cały wpis z zarzutami możecie przeczytać tutaj:
http://dorotheahhh.blogspot.com/2016/01/intrygujace-przypadki-przestroga-dla.html

Nie wiem, czemu Koleżanka-Kolekcjonerka "ocenzurowała" mój pseudonim, imię i nazwisko, skoro od razu wiadomo, o kogo chodzi. To ja Capricorn, Marta O.

Nie chcę nic kopiować i wrzucać fragmentów z tego posta (kopiowanie na stronie Dorotheah jest wyłączone, tak wiem, ale można to obejść), bo takie wyrwane z całości zdania mogą tylko namieszać i zafałszować o co w tym wszystkim chodzi. Nie chcę też się bronić, bo Koleżanka napisała pod moim komentarzem, że "Tylko winny się tłumaczy". Ale myślę, że Ci, którzy wchodzą na mój blog i mnie choć trochę lubią - lubią czytać moje wpisy i oglądać zdjęcia, może nawet wchodzą na sklep Monocerus i tam kupują - powinni jakieś wyjaśnienia usłyszeć.

- Blogiem, którym się INSPIROWAŁAM jest Last Alliance Studios, który prowadzi dziewczyna z Wielkiej Brytanii. Napisałam to w pierwszym poście na tym blogu.

Blogów modelarskich za granicą jest całe mnóstwo - i nie tylko modelarskich, bo także z lalkami, czy dinozaurami, czy psami, kotami itp. Pisane są w różnej formie (stadnina, opisy) i z różną częstotliwością. Na niektórych są Listy Życzeń (Wishlist) z modelami, które chciałoby się mieć u siebie. Na niektórych są zdjęcia robione na dioramach, na niektórych na białym tle. Ja przez pewien czas robiłam fotki na tle fioletowym, ale zdjęcia były ciemne i nie pasowały do modeli. A jak najlepiej pokazać konia (model, który ma wyglądać jak prawdziwe zwierzę), jak nie na trawie? Ale trawa w środku zimy czy taka po pas się nie nadaje. Więc kupiłam sztuczną trawę, taką na makiety i wzięłam podkładkę z bambusa, która udaje ścianę drewnianej stajni. Nazywanie kawałka sztucznej trawy i podkładki pod talerze "makietą", to chyba lekka przesada, ale niech będzie.

- Czesia (Breyer Big Chex to Cash) kupiłam z tego bloga: Szmaragdowe Modele. Napisałam do sprzedającej, jak tylko zobaczyłam ogłoszenie. Okazało się, że sprzedaje go Koleżanka z forum. Ten model podobał mi się, jak tylko go zobaczyłam. Też o tym pisałam na blogu.

- Zenyattę także kupiłam od Koleżanki z Forum. Zakupy najczęściej robię w Polsce, jak jest okazja. Była taka okazja. Nie lubię kupować za granicą, bo nie lubię czekać, poza tym koszty wysyłki są duże. Nie wiem, czemu to wszystko zbiegło się w czasie.

- Zdjęcie porównania modeli - chciałam zrobić takie, jak jest na Identify Your Breyer, ale nie mam takiego długiego tła. W necie jest cała masa zdjęć z porównaniem wielkości. Może któreś inne mnie zainspirowało? A może całkiem sama na to wpadłam, żeby zrobić zdjęcie moich koni. Nie pamiętam. Wiem, że spodobał mi się pomysł ustawienia koni tej samej rasy, a różnych firm obok siebie. Ktoś, kto to wymyślił, był geniuszem! (Czy to Ty, Dorotheah?) W takim ustawieniu idealnie widać, jak różne firmy podchodzą do skali modeli. Mam nie używać czegoś, co jest dobre? Nic lepszego nie wymyślę.

- foty kolekcji, zacytuję kawałek mojego wpisu z 7 lutego:
"Ponieważ bardzo lubię oglądać zbiory innych kolekcjonerów, postanowiłam wstawić zdjęcia mojej kolekcji." 
Tak, Dorotheah, najprawdopodobniej zobaczyłam u Ciebie zdjęcia kolekcji i też postanowiłam pokazać swoją. Bo spodobały mi się Twoje półki, bo pomyślałam, że skoro ja lubię oglądać Twoje modele, to może ktoś chciałby obejrzeć także moje. Czy to jest kopiarstwo?

(A widzieliście tę kolekcję? Chyba dawałam kiedyś link na blogu (uwaga długo się ładuje!): Karen Grimm Collection WOW po prostu. Ale mnie by się w całym domu te konie nie zmieściły xD )

11.09.13 półeczka u Dorotheah
23.11.13 półeczka u Capricorn
Kopiarstwo po półtorej miesiąca? A nie, przecież tam jest nawet 2,5 miesiąca przerwy...

Pecos... Pecosa dostałam od osoby zza granicy. Nie wiem, czemu wybrała akurat tego konia. Może wpadł jej w oko. W USA łatwiej kupić niektóre modele. Może ta osoba pomyślała, że "wow, ma rozwianą grzywę, wow, ma napis na brzuchu, wow, jest perłowy, wow, i akurat mają go na stanie, to go kupię". Nie sądzę, żeby ta osoba oglądała Twój blog, Dorotheah. Nie sądzę, żeby nawet widziała mój. Jakby tu zaglądała i spojrzała na Listę Życzeń, to kupiłaby pewnie innego konia, który bardziej mi się podoba.

Jedyne do czego się przyznaję, to zrobienie zdjęć Breyer Connemary w siodle Classics. Zostałam poproszona o te zdjęcia na FB. Nie wiem, może ta osoba widziała Twoje zdjęcia i chciała poznać jeszcze moje zdanie na ten temat? Może nie widziała Twoich fotek? W każdym razie fotki zrobiłam, posłałam na FB, ale akurat robiłam wpis i pomyślałam, że czemu mają się marnować, skoro już je mam i wrzuciłam także Conniego na bloga.
Uwierz mi, zdziwiłam się bardzo na drugi dzień, że masz takie zdjęcia u siebie. Ostatnio rzadko odwiedzam inne blogi, nie byłam na bieżąco z Twoimi wpisami. Jakbym wiedziała wcześniej, to podesłałabym tej osobie linka do Twojego bloga. Ale pomyślałam "Foty o tym samym... to po co ja robiłam opis, skoro już tu jest?" Nie jestem pracoholiczką - z chęcią oszczędziłabym sobie robienia zdjęć w marnym oświetleniu i na serwetce w kratę. Poczułam się dziwnie nieswojo, ale jak już są te fotki, to niech zostaną, nikogo nie pogryzą. Tym bardziej, że nie kopiowałam Twoich zdjęć, tylko zrobiłam własne na prośbę Czytelniczki, nie z powodu własnego widzimisię.

Nie raz robiłam odnośniki do Twojego bloga, bo mi się podoba i chciałam, żeby także inne osoby go poznały. Twój baner jest także na ModeleKoni.pl i nie zamierzam go usuwać.



A teraz przejdźmy do najważniejszej sprawy, o którą jestem oskarżona - że niby skopiowałam pomysł biznesowy na sklep internetowy z modelami. Proszę, to oskarżenie jest tak absurdalne, że nawet nie mam ochoty na nie odpowiadać i to na forum publicznym. Ale OK, powiem Wam, jak na to wpadłam, jak powstał Monocerus.pl.

W lutym 2013 dowiedziałam się, że zostanę bez pracy. Napisałam o tym nawet na blogu http://capricornmeadow.blogspot.com/2013/02/eclipse-2011.html. Zwykle staram się nie zamieszczać prywatnych wpisów, ale wtedy po prostu było za dużo negatywnych zdarzeń i napisałam te kilka zdań. I przechodzimy do sedna...

Niektórzy z Was pewnie wiedzą, jak to było jeszcze kilka - kilkanaście lat temu z dostępnością modeli. Schleichów była na Allegro jedna strona ofert, kupowałam konie u sprzedawcy z Czech. Breyery trafiały się na aukcjach jako konie no name, tak upolowałam moją pierwszą klacz arabską. Pomyślałam: "Skoro i tak jestem bez pracy, to może sklep internetowy z modelami? Trudno je dostać, więc przyda się taki sklep w Polsce. Na informatyce się trochę znam, więc ogarnę internetową sprzedaż, bo niestety nie mam pieniędzy, by wynająć miejsce na sklep stacjonarny" (Tak! Chcę też mieć sklep stacjonarny! To byłoby spełnienie marzeń!). A poza tym, co miałam sprzedawać? Betoniarki? Na tym się zupełnie nie znam... Przecież powinno się mieć jakieś choćby minimalne pojęcie o tym, co się sprzedaje, nie?

Niestety najpierw musiałam poczekać na rozwiązanie umowy z poprzednim pracodawcą i rejestrację w UP (Urzędzie Pracy), bo chciałam dostać dotacje na otwarcie nowej działalności (czerwiec 2013). Niestety zgodnie z ówczesnymi przepisami musiałam czekać ROK (rok być bezrobotną), żeby mieć w ogóle prawo do starania się o dotację. Czyli mamy czerwiec 2014. I co się okazało? Że jednak nie dostanę dotacji, bo nie spełniam innych warunków! (O tym już nie będę mówić w internecie, wybaczcie).

Biłam się z myślami, co zrobić ze swoim życiem przez parę miesięcy, zbierałam fundusze pytałam ludzi, jak założyć firmę. A co się okazało w międzyczasie? Że forumowa Koleżanka chce zakładać sklep internetowy z modelami!!! (Tak Dorotheah, to o Tobie.)

No cóż. Ja się już nie mogłam wycofać. Zresztą pomyślałam, że sklepów z odzieżą, butami, porcelaną czy biżuterią też jest sporo. Pożyjemy, zobaczymy jak to wszystko będzie działać. Przecież nie powiem innej, obcej osobie, mieszkającej tysiące kilometrów dalej, żeby nie zakładała firmy, bo ja chcę mieć sklep internetowy...

Moja firma ruszyła w listopadzie 2014 roku. Wtedy została wpisana do bazy CEIDG, czyli Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Musiałam jeszcze znaleźć hurtowników, zatowarować sklep, kupić figurki. Robić zakupy w Monocerusie mogliście oficjalnie w styczniu 2015 roku. Nie wiem, jak długo sklep będzie działał. Może dwa lata (aż skończy się ulgowy Zus, czyli niższe obowiązkowe opłaty za ubezpieczenie), może uda się go prowadzić dalej. Nie wiem tego w tej chwili. Może go sprzedam komuś? Nic nie jest przesądzone.


Dorotheah, szanuję Cię i podziwiam za Twoją wiedzę. Za to, że dzielisz się nią z nami, innymi kolekcjonerami, ludźmi, którzy kupują figurki koni różnych firm. Lubię czytać Twoje wpisy, dowiadywać się czegoś o koniach. Zazdroszczę Ci, że masz kontakt z tymi pięknymi zwierzętami na żywo. Że masz talent i potrafisz go przelać na papier, płótno i glinę i stworzyć coś nowego, pięknego. Stworzyć model konia, który jest taki, jakim chciałabyś go widzieć. Dziękuję, że blogujesz i nie zaniechaj tego z powodu, że ktoś inny też ma bloga z modelami koni.

Życzę Ci, żeby Twój sklep prosperował. Może na włoskiej ziemi łatwiej się prowadzi interesy niż tutaj. Na pewno znajdziesz lepiej zaopatrzone hurtownie, bo np. firma Breyer jest obecna na tamtych terenach dłużej niż w Polsce (tak mi się wydaje). Pewnie nowości będą u Ciebie wcześniej niż u mnie na sklepie. Widziałam, że masz mieć też na sprzedaż swoje wyroby, które są cudne i warte posiadania (podziwiam Twoją zręczność w robieniu kantarów). I Twoje obrazy - są przepiękne, co zresztą pisałam w komentarzach. Gadżety z nimi to strzał w dziesiątkę! Może jeszcze bransoletki z końskim włosiem?

Co jeszcze mogę napisać? Jeżeli opisujesz jakiś model fachowym okiem i go polecasz, to dziwisz się później, że inni też go chcą mieć w swojej kolekcji? Czy nazwiesz ich "Papugami"? Powiesz, że kopiują Twoje pomysły? Jestem także na forum z lalkami. Tam często ludzie chwalą się, że kupili nową lalkę. Robią jej zdjęcia. Potem druga osoba kupuję tę lalkę i trzecia też na drugi dzień. I zamieszczają zdjęcia tego samego modelu na swoich blogach. A czwarta osoba mówi: "No widziałem już na 3 blogach, ale nadal się nie mogę zdecydować, dajcie więcej fotek". Albo mówi: "Dziękuję za fotki - dzięki Wam wiem, że ta lalka mi się podoba!". I piąta osoba kupuje tę samą lalkę... I wszyscy się cieszą, że mają te lalki i mają dobre samopoczucie z tego powodu.


Niedawno miałam przykrą sytuację i jest to historia całkowicie prawdziwa, członkowie mojej rodziny mogą przyświadczyć, bo rozmawiałam o tym z nimi. Pewien sklep internetowy "żywcem" przekopiował opisy modeli z mojego sklepu. Nawet z literówką, więc pewnie nawet tego nie przeczytali. Zauważyłam to przypadkiem. Zdenerwowałam się. Potem pomyślałam, że może zrobię screena i wrzucę na FB, niech ludzie zobaczą i dowiedzą się! Ale potem pomyślałam, że jednak to nie wypada. Napisałam do szefowej tego sklepu maila, na drugi dzień opisy były zmienione, a ja zostałam przeproszona. Nie pisałam o tym na blogu. Nie pisałam o tym na forum. Skontaktowałam się bezpośrednio i wyjaśniłam sprawę.

Jeżeli tyle osób pisało do Ciebie w sprawie, że mój blog papuguje Twój, to fajnie. Do mnie nikt nie napisał: "Ej, Capricorn, co Ty robisz? Papugujesz Dorotheah? Zastanów się jak wyglądają Twoje wpisy!"

Ja nawet nie pomyślałam, że jak piszę o tym samym co Ty, to jest to kopiarstwo. Przecież mamy te same modele w kolekcji! Mam więcej wpisów na blogu od Ciebie, więc w końcu tematy muszą się powtórzyć - nie ma innej opcji. Chyba, że mam nie opisywać modeli, które Ty masz. Ale poważnie tak ma wyglądać mój blog? Mam go cenzurować odnośnie rodzaju modelu, bo ktoś już go opisał wcześniej?

Jeszcze raz Cię zapewniam, że szanuję Ciebie, szanuję to, co robisz na blogu i w życiu. Cieszmy się naszą pasją i nie najeżdżajmy na siebie, bo przecież nie o to w tym chodzi. Chodzi o to, żeby robić coś, co się lubi i dzielić się pasją z innymi, którzy też mają podobne, albo nawet zupełnie różne hobby.
Tak mi się wydaje...

A do kupowania w moim sklepie nikogo nie zmuszam - w dzisiejszym świecie Klienci zawsze mają wybór i to duży, nawet w Polsce, bo nie mówię teraz o samych Breyerach, ale także Schleichach i Colleccie. Dostaję komentarze w stylu:
"Dzięki za opis konika, poszłam do sklepu pod blokiem i kupiłam ten model tam. Jest prześliczny! ;) " --- Och... No dobrze, cieszę się, że Ci się podoba figurka, że przydała Ci się moja recenzja. Co mam innego odpowiedzieć na taką wypowiedź szczęśliwego młodego kolekcjonera?

Zdaje się, że nie wypowiedziałam się jeszcze na sprawy, które zostały poruszone w komentarzach pod Twoim postem. Ale chciałam odpowiedzieć na zarzuty z posta, a nie z komentarzy, które dzieją się niejako "za moimi plecami". Jak chcecie, to i o reszcie spraw możemy podyskutować.

Pozdrawiam serdecznie Wszystkich i dziękuję, że wchodzicie tu na bloga. Że czytacie go dokładnie i porównujecie z innymi blogami. Ja nie mam ostatnio czasu na takie dogłębne analizy co, gdzie i kiedy ktoś napisał. Wiem, że jest kilka blogów podobnych do mojego z wyglądu, czy nazwy, czy stylu pisania. Ale cieszę się, że Was inspiruję i że uczymy się nawzajem od siebie.

Podobno Naśladownictwo to najszczersza forma pochlebstwa. (Cytat Jeaniene Frost)
Nie wiem, czy to prawda, ale wolę tak myśleć, bo inaczej połowa internetu walczyłaby z drugą połową ;)


Pozdrawiam, Capricorn :)






112 komentarzy:

  1. Oj, to mi w glowie namieszalas... Nie wiem po ktorej stronie konfliktu jest prawda, ale mam nadzieje, ze obie szybko sie pogodzicie, bo nasza spolecznosc jest za mala na spory :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wasze blogi (Twój i Dorotheah) to moje ulubione blogi. Czytam je regularnie i szczerze mówiąc nie zwróciłam uwagi na jakiekolwiek podobieństwa. To, że pojawiają się na nich te same figurki zupełnie mnie nie dziwi bo najczęściej mamy dostęp do tych samych modeli. Po za tym ja również uważam, że blogi są po to, żeby dzielić się naszą pasją z innymi a nie rywalizować. Teraz sytuacja zrobiła się taka, że sama boję się publikować zdjęcia bo być może zainspirowało mnie jakieś widziane wcześniej albo nawet nie, ale u kogoś już podobne było. Zrobiłam niedawno fragment białego ogrodzenia pastwiskowego z myślą o dioramach. Dopiero teraz po wpisie Dorotheah uświadomiłam sobie, że na jej blogu jest podobne. Czy skopiowałam? Nie, zdecydowanie nie. Zrobiłam bo tak grodzone są pastwiska, zdobyłam materiał, z którego potrafiłam zrobić swoje. I już. Od jakiegoś czasu wstawiam zdjęcia z tym ogrodzeniem ale dopiero wczoraj dotarło do mnie, że ktoś może posądzić mnie o plagiat. Czy słusznie? Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć ale ja nie tak wyobrażam sobie stosunki w środowisku kolekcjonerskim. Lubię Was obie dziewczyny ale w tym przypadku jestem zdecydowanie po stronie Capricorn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja lubię wszystkich i nie chcę zwady. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Przeczytałam oba posty, i Twój i Dorotheah. Dalej pozostaję bezstronna, bo uważam, że powinnyście rozstrzygnąć to między sobą. W społeczności kolekcjonerskiej, która cały czas się powiększa powinien panować spokój, gdyż jedna mała sprawa dzieli wszystkich. Po części zgadzam się z Dorotheah, ale i Ty masz trochę racji. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko się wyjaśni ;) Życzę Wam powodzenia i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie martw się Capricorn:) Rozumiem ciebie całym sercem i mam nadzieję, że nie zamkniesz bloga:) Jesteś dla mnie inspiracją i ulubioną blogerką:)Myślę, że nie powinniśmy oskarżać się o kopiowanie blogów o swoich pasjach,podobna sprzeczka zaszła między Carmen a Julką z White Arabian Studio. Takie kłótnie są bez sensu, moim zdaniem im więcej blogów w danej tematyce tym lepiej! Powinniśmy zachęcać ludzi do kolekcjonerstwa modeli i dawać przykład ich młodym pokoleniom, a nie ich zniechęcać! Powinniśmy siebie na wzajem wspierać, przekazywać informacje i cieszyć się ze swoich sukcesów, jak wielka, jedna rodzina. Nas połączyła pasja, tak jak rodzinę wspólny przodek i więzły krwi. Mam nadzieję, że tego rodzaje oskarżanie kogoś, na siłę, o kopiowanie nie będzie miało miejsca. Oczywiście szanuję Dorotheah i blogerów, którzy zaczęli gadać o tym całym kopiowaniu, ale moim zdaniem jest ono pozbawione sensu... Mam nadzieję, że mnie nikt nie zrozumie źle:( Zaczęłam się zastanawiać nad moim blogiem, czy go nie zamknąć, bo być może i ja zostanę oskarżona o kradzież praw autorskich:/ Naprawdę powinniśmy być dla siebie jak rodzina i siebie nawzajemuzupełniać i przekazywać rady i swoje doświadczenie innym.

    Zapraszam do mnie,
    Prim:3

    P.S. Wiem możecie się ze mną nie zgadzać, ale mam nadzieję, że nie odbierzecie mojego komentarza źle, po prostu uważam, że powinniśmy się wspierać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam do ciebie pytanie: Jakbyś się czuła, gdyby ktoś najpierw pisał post o tym, że mamy chronić prawa autorskie, że mamy walczyć o swoje prawa, zresztą sama ta osoba pisząca była poszkodowana, bo ktoś skopiował coś z jej bloga, po czym sama tworzy bloga identycznego do twojego? To się nazywa hipokryzja. I nie sądzę, byś siedziała cicho przed komputerkiem i patrzyła jak tamta żeruje na tym, nad czym pracowałaś. Łatwo się patrzy na to, gdy się to nas nie tyczy. Trudniej utrzymać nerwy, gdy jednak ktoś ci robi takie świństwo, chociaż wydaje ci się, że jest w porządku, bo tyle mówi o tych prawach itd. Tyle w temacie Juli.

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarze.
      Zawsze są dwie strony medalu. Ja lubię, to co robię i nie zrezygnuję, nawet jeśli powstanie 1000 blogów taki jak mój. Część z nich przestanie istnieć, bo się znudzą piszącym, część zmieni zainteresowania. Będą też tacy, którzy będą robić to lepiej ode mnie. Wtedy będziemy koegzystować. Nie zrezygnuję, bo to moja pasja. Chyba, że zmieni się coś w moim życiu i zmienię całkiem zainteresowania lub nie będę mieć na nie czasu.

      Usuń
  5. Ja również mam mętlik w głowie. Chyba po prostu to przeczekam, bo mimo, że wpisy potrafią być w tym samym temacie to jednak każda pisze w inny sposób... pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja naprawdę nie wiem co napisać. Jestem mocno zaskoczona tą sytuacją. Po przeczytaniu posta u Dorotheah, a następnie u Ciebie mam wielki mętlik w głowie. Czemu ta nasza mała (w sumie to nie taka niewielka) społeczność kolekcjonerów figurek się sypie? Czemu gdy wszystko wydaje się być w porządku okazuje się być totalną obłudą? Teraz wszystkie blogi i autorzy ich dzielą się na grupy. Zacytuję słowa Magdaleny Wróblewskiej (http://theblackhorse5.blogspot.com/): " trzy grupy - jedna jest neutralna, a dwie są do siebie wrogo nastawione". Jedna strona Dorotheah, druga twoja. Śmiem sądzić, że dobre czasy naszej społeczności na tą chwilę zostały... zniszczone? Nie, to zbyt mocne słowo. Tym komentarzem nie chcę nikogo obrazić. I jeszcze jedno, ja nie jestem po niczyjej stronie, bo każda z was ma trochę racji. Ale kto więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem wrogo nastawiona do Dorotheah, po prostu jej odpowiedziałam.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Jak dla mnie Doroteah nie ma racji.
    Według mnie, ty Capricorn, ty MASZ rację.
    Przeczytałam jej post i również twój, po analizie stwierdzam że zarzuty Doroteah są nie słuszne!!!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama nie wiem, co napisać. Punkt widzenia z Doroeath i Twojej strony jest zupełnie inna i obie są słuszne. Zaobserwowałam, po przeczytaniu komentarzy na Twoim blogu, i na blogu Doro, że, zależnie który blog (dajmy na to Twój) w komentarzach biorą Twoją stronę, zaś na blogu Doro, 60 % osób, które pisały w Jej obronie, piszą tak teraz do Ciebie (że zła Doro, ple ple ple). Ja nie mam zdania na ten temat, obydwa zdania są racjonalne i trochę mi wstyd, że w komentarzu Doroeath tak napisałam :/. Jestem na stronie neutralnej, ponieważ nie zamierzam wdawać się w niepotrzebne spory. W naszej maleńkiej społeczności wiele złego się ostatnio dzieje, nie podoba mi się to. Mam nadzieję, że nie doprowadzi to do najgorszego- upadku tej wspaniałej (i dotąd) bezspornej ( w miarę) grupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam - po prostu w internecie tak jest ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Teraz to już na prawdę nie wiem co o tym sądzić. Po poście Dorotheah miałam małe wątpliwości, ale jednak zarzuty wydawały się logiczne. Z jednej strony wierzę ci, ale z drugiej rozumiem to co napisała Dorotheah. Przecież mogła tak pomyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  10. nawet nie wiem co napisać, naprawdę.
    Przeświadczenie, że jest się centrum wszechświata, a wszyscy inni dybią żeby ukraść nasze pomysły jest... smutne. Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę, że fraza
    "model horse blog" ma w guglach 11 900 000 wyników (0,41 s),
    a "model horse shop" 18 500 000 wyników (0,46 s)
    Tyle plagiatorów! Wyguglałam swój stary blogasek o figurkach koni przedstawianych jako prawdzie konie i okazuje się, że jest z 2009 roku. Wiesz, że mnie kopiujesz? I wszyscy, WSZYSCY. Wstyd.
    A skrupulatne przekopywanie się przez wszystkie Twoje wpisy, żeby wynotować daty tych podobnych jest bardzo creepy.

    Nie zawracaj sobie głowy głupotami <3 Im więcej blogów, tym weselej. I tym łatwiej nie rozczarować się przy zakupie figurki, której nie można obejrzeć na żywo. Trzymaj się, niech ten rok nie obfituje już w więcej absurdów, a Twój sklep przetrwa jak najdłużej!

    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 100% się zgadzam!

      J.

      Usuń
    2. Dziękuję :) Czy mogłabyś dać link do swojego bloga? Nie wiem, czego jeszcze nie skopiowałam z Ciebie ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. haha XD to taka perła wśród blogów, boję się że coś odgapisz XD Musieli coś dodawać do wody w 2009. Musieli.

      (cokolwiek to było, jest mi bardzo przykro, że przestali.)

      Usuń
  11. Ale chwila.Pogubiłam się. Teraz na serio nie wiem co myśleć.Co prawda rozumiem Dorotheah nie lubię jak ludzie sobie natrętnie kopiują pomysły,ale to że na twoim blogu pojawił się ten sam model czy to że ty też chciałaś założyć sklep internetowy to już przesada.Tutaj zdecydowanie zgodzę się z Lidią Malinowską.Zobaczy się fajny pomysł,zdjecie i nieświadomie umieszcza się podobne na blogu.Nie jest to skopiowany pomysł,może po prostu komus się on bardzo spodobał?Gdyby tak myśleć to wychodzi na to , że wszyscy kopiują od siebie pomysły.A to pojawi się opis tego samego modelu,a to zrobi się podobny kantar co inna osoba , a to podobna sesja zdjęciowa.
    Moim zdaniem Dorotheah jednak chyba przesadza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedziałam co myśleć po przeczytaniu jej postu.
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Cała ta sytuacja zrobiła się bardzo zawikłana i nieprzyjemna.
    Jedno jest pewne - w naszej społeczności modelarskiej dzieją się dziwaczne rzeczy. Niestety coraz częściej dochodzi do sytuacji, które miejsca mieć nie powinny. I to jest mocno niepokojące.
    Szanuję każdego blogera/blogerkę z naszego grona. Bez względu na jej styl prowadzenia strony, na ilość błędów popełnionych w międzyczasie. Uważam również, że we wzorowaniu się na kimś są pewne granice, których nie należy naruszać. W tym przypadku zostały jednak przekroczone.
    Nie chcę i nie powinnam mieszać się w osobiste sprawy między Tobą, Capricorn, a Dorotheah. Musicie same dojść do porozumienia, same sobie wszystko wyjaśnić. Moja opinia nie jest tutaj ważna, nieistotne jest, po której stoję stronie. To Wy musicie stanąć ze sobą twarzą w twarz i szczerze wyznać sobie wszystko, co powinno zamknąć ten konflikt.
    Szanuję i podziwiam pracę, którą wkładasz w przygotowanie postów, Capricorn. Twoje posty są bardzo liczne, pełne osobistych przemyśleń i bardzo dobrej jakości zdjęć. Jednak ostatnio zauważyłam też coś, co tutaj być nie powinno. I tak jak Dorotheah napisała "to nie jest PRZYPADEK".
    Nie ma sensu ponownie analizować poszczególnych sytuacji, które zostały opisane. Jednak po długiej refleksji rzeczywiście widać, że sporo rzeczy jest mocno nie tak.

    Musicie koniecznie szczerze porozmawiać, obie. Prywatnie. Może właśnie tego Wam potrzeba teraz. Może tak dojdziecie do porozumienia.

    Modelarze, proszę Was, otrząśnijmy się jak najszybciej. Bo sytuacja wymyka się spod kontroli.

    Pozdrawiam wszystkich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jedno jest pewne - w naszej społeczności modelarskiej dzieją się dziwaczne rzeczy. Niestety coraz częściej dochodzi do sytuacji, które miejsca mieć nie powinny."

      Na przykład co takiego? Bo poza kilkoma rozhisteryzowanymi komentarzami nie widzę ani śladu tych wszystkich strasznych rzeczy, które dzieją się w środowisku kolekcjonerów modeli.
      Czy może po prostu ten rzekomy Armagedon ogranicza się do kilku blogów i jakimś cudem ominął forum?

      Usuń
    2. Właśnie, też nie wiem o co chodzi (pomijając to, że niby kopiuję Dorotheah). Czy dzieje się coś jeszcze? Ostatnio nie jestem na bieżąco.
      Dziękuję za komentarz i wyrażenie własnego zdania, pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Dzieje się naprawdę wiele, wiele złych rzeczy. I naprawdę nie chodzi tu tylko o tą sprzeczkę. Ja też nie jestem jakoś bardzo we wszystko, wtajemniczona, ale widzę mniej więcej co się święci.
      Tak Nieleka, poza tymi komentarzami sporo się ostatnio dzieje. Nie jest to jednak miejsce na omawianie tych spraw.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Skoro to nie miejsce na takie dyskusje to właściwie po co zaczynasz?

      Usuń
    5. A po to, żeby choć trochę niektórym uświadomić, że wcale tu wśród nas nie jest tak fajnie, jak się wydaje!

      Usuń
    6. Skoro już zaczęłaś tą dyskusję to może powiesz co jest takiego niefajnego w społeczeństwie kolekcjonerów, bo niektórzy tego nie wiedzą? A chciałaś coś niektórym uświadomić...

      Usuń
    7. A ja mam pytanie: skoro tak wiele osób widziało problem i podobieństwa, to czemu nikt nie reagował? Czemu po pierwszych skopiowanych (podobno?) postach nie było żadnego upomnienia?

      Usuń
    8. przecież nie poda Wam żadnych przykładów, jakbyście nigdy nie pisały w szkole wypracowań na temat, na który nie macie pojęcia. Wystarczy walnąć trochę ogólników, trochę patetycznych fraz, żeby tylko nie dostać złej oceny. Idolka napisała, że coś się dzieje, więc się dzieje i już, trzeba zamanifestować, że się z nią zgadzamy.

      Usuń
    9. reiha, widzę kolejny mądry komentarz do kolekcji pod tym postem.
      Jakie przykłady mam niby podać? Nicki osób z tej grupki? A może raczej tych osób pokrzywdzonych? I Po co Ci to, chcesz to jakoś wykorzystać? Niby jak?
      Skoro dobrze wiesz, że nie da się dokładnie na to odpowiedzieć, po co zadawać głupie pytania? Wiem - żeby jeszcze bardziej podburzyć sytuację i wszystkich skłócić.
      "Idolka napisała, że coś się dzieje" - No tutaj to można się trochę mocniej zastanowić, co się pisze. Przepraszam bardzo, a Ty sama jesteś taka bezstronna i sprawiedliwa? Bo moim zdaniem zdecydowanie faworyzujesz swoją "idolkę".

      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Teraz mam mętlik w głowie... Mam nadzieję,że sprawa niedługo się załagodzi i będzie tak,jak za dawnych lat,że każdy żyje w zgodzie :). Nie wiem co jeszcze napisać... Nie jestem po niczyjej stronie,bo nie chcę się mieszać. Mam nadzieję,że sprawa się załagodzi :). Pozdrawiam i zapraszam na n/n :) : figurkischleich.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie martw się, Przejdzie jej... <3 Kocham twój blog i nie wierzę byś ty, nasza Capri mogła coś kopiować... Wierzę Ci, że to Bóg tak chciał... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że napisałaś ten post. Gdybyś milczała, okazałabyś przyzwolenie na zarzuty pod swoim adresem, a reszta modelarskiej społeczności pomyślałaby, że ze wstydu zaszyłaś się w dziurze i boisz się wyjść. Od początku te zarzuty pachniały mi przesadą, w końcu gdyby przewertować wszystkie blogi o figurkach koni, zawsze znajdzie się ktoś kto opisał dany model wcześniej/później, ile wtedy by mogło się rozpętać awantur! Dziwi mnie, że tak dojrzała i (wydawałoby się) racjonalna osoba jak Dorotheah mogła się aż tak zagalopować w zarzutach! Nie bardzo rozumiem też tą jej przemowę o chwale prawdziwego twórcy... Twórcy czego? Czy ustawienie plastikowych koni do zdjęcia mającego na celu ukazanie różnicy w rozmiarach jest traktowane jako sztuka? Gdy szukam takiej fotografii robię to w konkretnym celu, nie przyszłoby mi do głowy pomysleć "łaaaaaaał, ona obróciła co drugiego konia o 180 stopni, to takie genialne i nowatorskie!!!!", albo "ojej, ta lalka w parze z tym koniem i tym siodłem była już na blogu Iksińskiej z Pipidówka Dolnego 2 miesiące temu, lecę jej donieść, że ktoś kopiuje!!!!". Przesadzam, ale robię to świadomie i celowo. No błagam was... Chcecie żeby to tak wyglądało? Teraz az strach będzie cos napisać, bo zaraz ktoś się rzuci z obroną praw autorskich. Jak wysokie trzeba mieć mniemanie o sobie, żeby twierdzić że ktoś mógłby czyhać na podkupywanie tej osobie limitowanych modeli koni (Pecos regularnie pojawia się na eBayu) czy kraść pomysły (swoją drogą dość przeciętne) na zdjęcia. Dorotheah ma chyba największą w środowisku kolekcję, bogatą w modele stare i niedostępne w Polsce, więc jej blog siłą rzeczy zawsze będzie unikatowy i szczególny, ale chyba apetyt na sławę przyćmił jej zdrowy osąd i jeśli tak dalej pójdzie to przerodzi się to w paranoję. Ja uważam że to ty Capricorn masz rację. Nieraz kupowałam modele w Monocerusie i będę to robić dopóki sklep będzie funkcjonował, bo obsługa klienta jest na bardzo wysokim poziomie, paczki wysyłane są szybko i z dobrym zabezpieczeniem,oraz starasz się uwzględniać życzenia klientów co do zamawianych modeli, a niekoniecznie dlatego że "byłaś pierwsza". Dobry biznes zawsze obroni się sam, jeśli chcesz prowadzić biznes to i tak będziesz musiał zmierzyć się z konkurencją i nie rozumiem tej obawy przed tym. Dorotheah zawsze może zrobić sklep z figurkami dla Włochów, wtedy nikt z nas nie ukradnie jej klientów.

    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Dziękuję. Staram się, żeby sklep funkcjonował jak najlepiej. Mam też konkurencję w Polsce - jest wiele sklepów z figurkami, gdzie ceny są niższe, więc próbuję w jakiś inny sposób wybić się na rynku. W moim mieście (i nie tylko przecież) często sklepy z tym samym asortymentem stoją obok siebie. Jakoś to wszystko działa i współegzystuje. Mam nadzieję, że u nas też tak będzie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Albo jestem ślepa, albo moje iście spostrzegawcze umiejętności są mizerne.
    Czytam oba blogi praktycznie od ich początku i nie widzę pomiędzy nimi żadnych podobieństw. Dorotheah to maestro w dziedzinie opisywania koni pod względem anatomicznym. Capricorn jest przeze mnie doceniana za krótkie lecz treściwe opisy.
    Afery ze sklepami KOMPLETNIE nie rozumiem. Drogie panie: żyjecie w dwóch różnych krajach! W sklepie Dorotheah towar zakupi niejeden italian amigo, a Capricorn jest wybawieniem dla polskich kolekcjonerów. W czym problem? W tym, że oba świetne sklepy będą miały zysk w innych krajach? Bo ja tak nie bardzo rozumiem. Jeszcze co nieco dopiszę na forum, na którym niewątpliwie się wypowiadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Dorotheah chyba jednak chce sprzedawać dla Polaków. Ale mimo to, możemy działać na tym polu razem. Po prostu albo nam się obu uda, albo jedna z nas zrezygnuje, bo nie da rady. Jestem na rynku już od roku i też mam konkurencję w innych sklepach internetowych. Przecież nie jestem jedyna, która sprzedaje figurki.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  17. Jakoś tak nie na temat, ale nie mogę znaleźć Twojego opisu Sama? Chyba że nie był jeszcze opisany, jakbyś mogła to opiszesz go? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, chyba go nie było. Postaram się opisać go w weekend :)

      Usuń
  18. Już nic z tego nie rozumiem... Tak jak napisało kilka osóbek przede mną uważam, że grono kolekcjonerów w Polsce jest małe, a coraz więcej osób zaczyna konflikty... Mam nadzieję, że sprawy się wyjaśnią...
    Ola Panek

    OdpowiedzUsuń
  19. moglby mi ktoś napisac co sie dzieje, bo ktos pisze ze jest zle w naszym kolekcjonerskim gronie, ze grupki a ja nic takiego nie widze niech ktos mi wreszce wytumaczy bardzo prosze

    OdpowiedzUsuń
  20. Eh... chyba pora wam w końcu wytłumaczyć o co chodzi z Monocerusem, bo widać, że nie zrozumieliście. Rozumiem jeszcze Martę, bo przez nerwy mogła nie zrozumieć czemu Dorota uczepiła się jej sklepu. Ale widać to również i po innych osobach wypowiadających się.
    Więc zacznę od tego, że nie chodzi o samą ideę sklepu. Myślę, że Dorota nie miała by nic przeciwko stworzeniu kolejnego sklepu figurkowego, tym bardziej przez kolekcjonera, który temat ogarnia i wie co jest w naszej społeczności pożądane, a czego po prostu nie sprowadzać, bo się nie przyjmie. Sklepów jest pełno i trzeba liczyć się z konkurencją. Co również podkreśliła później w komentarzach! No. Więc teraz przechodzimy do pytania: Czemu Dorota akurat uczepiła się sklepu Marty? Tego jednego konkretnego? Otóż cała zagadka jest zawarta w ogólnym znaczeniu jej posta. Skoro według Doroty Marta od niej pobierała pomysły, to wkurzyła się na samą myśl, że prócz pomysłów na posty, został podebrany jej pomysł na sklep. Tu nie chodziło o to, że Dorocie zabierze klientów czy cokolwiek w sensie ekonomicznym, tylko sam fakt reakcji wiązanej - podkradnia cudzych pomysłów na bloga, potem na posty, i w końcu na biznes. I od razu mówie: nie, nie nalatuje z jadem na Marte, tak jak inni na Dorote. Po prostu tłumaczę o co jej chodziło.
    Teraz powiem do wszystkich. Teraz nie chodzi mi o sprawę Marta&Dorota. Tu chodzi o cały nasz mały światek.
    Skończcie naprawdę z docinkami, że ''ojejku teraz aż się boje cokolwiek wstawiać w internet, bo albo Dorotka, albo Carmen się uczepią, bo się jeszcze okaże, że podkradamy pomysły :'( '' Trzeba mieć swój umiar i trzeba umieć zauważyć, gdzie kończy się granica inspiracji, a gdzie już zaczyna się kopiarstwo. Rozważajcie to w SOBIE. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby ktoś zainspirował się moim blogiem. Ale to co wyprawiały osoby, po moim założeniu było po prostu kopniakiem w krocze - zerżnięcie na widoku całego świata kolekcjonerskiego i dodatkowo, osoby po zwróceniu uwagi stwierdzały, że one nie kopiowały to był ich własny pomysł... tsa.. jasne. Kiedyś blogi umiały być indywidualnym odzwierciedleniem naszego ''ja''. Marta wspomniała tutaj o lalkowych blogach... one również chociaż podobne są zupełnie inne! Każdy ma pomysł na bloga, jak się wchodzi nie ma się wrażenia ''Czy ja nie pomyliłam adresu? Gdzieś już to przecież widziałam''. NIE MA. A tu cokolwiek zmieniałam w blogu, by chociaż trochę odbiec już od rutyny i znowu być w miarę oryginalna... od razu podchwycali to inni. Cholery można było dostać. Było... właśnie... aż się odechciewa w ogóle cokolwiek pisać, tworzyć, bo zaraz pierdyliard osób zrobi to samo. Umiar... a nie zgapianie do granic możliwości.
    (podałam tu przykład własnego bloga, ale dotyczy to też innych długoletnich blogerów, których blogi również nie były już inspiracją, tylko jednym wielkim koszem pomysłów, które mogą ludzie sobie wziąć dla siebie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dzięki, teraz rozumiem. Ale ja nie skopiowałam pomysłu od Doroty. Nie i nie. I zawsze tak będę powtarzać, bo to prawda. Tak samo, jak ona nie skopiowała pomysłu na sklep ode mnie. Wpadłyśmy na to po prostu razem. Nigdy nie chciałyście np. być pilotem, albo piosenkarką? Ja chciałam być piosenkarką, weterynarzem. Bardzo chciałabym prowadzić księgarnię, bardziej niż sklep z modelami. Ale jednak z powodu zawirowań losu wybrałam modele koni, figurki. Bo to lubię. To moja pasja, tak samo jak Doroty. Nie możemy mieć takich samych zainteresowań? Ja teraz nie mogę się wycofać. Jeszcze rok przede mną i wtedy się okaże, czy wytrwam na rynku, czy polegnę. Ja wiem, że w biznesie nie ma sentymentów, ale po prostu jest mi przykro, że ktokolwiek sądzi, że kradnę pomysły biznesowe.
      A co do tego co piszesz o wyglądzie bloga itp. to Cię rozumiem, bo też tak miałam. Był jeden blog, który wyglądał prawie identycznie jak mój. Nie zmieniłam wtedy wyglądu. Tamta dziewczyna po prostu wcześniej się znudziła i pozmieniała. Nie walczyłam z tym, bo w internecie to walka z wiatrakami. Inny blog nazywa się prawie tak, jak mój. No cóż. Ktoś z nas zostanie, ktoś zrezygnuje. A może będziemy wszyscy razem dzielić się swoją pasją z innymi? To czytający wybierają, gdzie zaglądać.
      Bardzo lubiłam wchodzić na Twój blog i sądzę, że Twoje akcesoria były świetne. Żałuję, że zrezygnowałaś.
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
    2. Carmen chyba najlepiej podsumowuje. Na rynku jest miejsce dla wielu sklepów. Ale gdy w całej sprawie pojawił się ciąg przypadków, to ja nie jest normalne.

      Usuń
    3. Dziewczyny, wiecie co? Wam sprawę pomoże rozstrzygnąć chyba tylko wykrywacz kłamstw. Jedna mówi, że sama wpadła na pomysł, druga z kolei mówi tej pierwszej, że wpadła na to dziwnym ,,przypadkiem''.

      Usuń
  21. Oooo ! Jak to milo, ze napisałaś co nieco na temat Twoich przypadków, że wypisujesz usprawiedliwienia, dokładnie takie jakich się spodziewałam :) Nagle piszesz, że wszystkie, poza jedną "inspiracją" pochodza z obcojezycznych blogów? -Wiadomo, że to najlepsze wytłumaczenie. Ale Ty w głebi ducha znasz dobrze prawdę. Czujesz to.

    Publicznie musisz się jakoś z tego wybronić, aby wypaść dobrze w oczach tłumu, znajomych, czy klientów. To oczywiste.
    Ale Ty wiesz, że przesadzałas. Gdybym tego nie zatrzymała, po cichu, po troszke nadal działałyby się kolejne przypadki? I tłumaczyłabyśpotem, że tego czy tamtego nie widziałaś?

    Jak się cos takiego dziwnego zdarzało Tobie na początku zawsze dobrotliwie myśłałam: że "ot jedna inspiracja, nawt miło". Druga- fajnie. Z czasem: "albo, to moje urojenia, albo kurka cos dziwne to to"... Przypadek - "oj Dorka na pewno nie"... Kolejny przypadek. Nie to normalne, nie to tylko przypadek. Przypadek, przypadek. Przypadek.
    Kobieto ile można mieć tych sytuacji: jedną, dwie, trzy?
    Każdemu dwa, trzy razy cos tam może sie zdarzyc. Ale bez przesady.
    Zresztą Ty wiesz. Koleżankom wmówisz, że było inaczej, one z dobroduszności, koleżaństwa Ci wierzco pokazały pozwalając Ci przejąć forum na Twoją prywatną domenę ( oczywiście bezinteresownie i robiąc to dla Wszystkich...ale to grubszy temat nie na teraz).
    Ale Ty wiesz, za skórą siedzą Ci teraz emocje.

    I na koniec do Ciebie tylko jedno zdanie :

    -jakos z pośród tylu bloggerów tylko Tobie Capricorn zdarzyło się tyle przypadków ! Dlaczego ?
    ...Ty wiesz...

    (nawet gdybym na siłę starała sie wymyślec przypadki u kogoś innego, to nie potrafię ich zanleżć, dlaczego?)

    Każdy kto postara się na cchwile zapomniec, kogo bardziej lubi i zechce się postawić na chwilę w sytuacji, gdzie chodziłoby o jego pracę, zdjęcia - sam to wszystko oceni. Ludzie nie są ślepi i prędzej czy pózniej dostrzegą prawdę. Za wszystko z czasem się płaci Capricorn.

    Stronę profesjonalną sklepu rozwijałam szybciej, aby ją wypozycjonować...zanim wrócę do kraju.
    W sytuacji gdy Capricorn ruszyła ze swym sklepem zaraz po tym jak pokazałam początek mego sklepu (jaka dobra szanująca wszystko kolezanka) zostałam we Włoszech. Wiedziałam, że nie załatwię tak szybko formalnosci jak ona będąc w kraju (u mnie wchodziło w rachubę czekanie na przedszkole dla dziecka itp.). Ale przecież to tylko kolejny przypadek
    Tylko łaza się w oczach kręci.

    Ale dla kolezanki to tylko chłodne przypadki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kopiowałam Ciebie. Zawsze to będę powtarzać, bo to prawda. Szanuję Cię. Przykro mi, że tak sądzisz. Widzę, że każda z nas pozostanie przy swoim zdaniu, więc po prostu nie będę ciągnąć tej dyskusji. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę sukcesów w modelarstwie, życiu prywatnym i zawodowym.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  22. "W sytuacji gdy Capricorn ruszyła ze swym sklepem zaraz po tym jak pokazałam początek mego sklepu (jaka dobra szanująca wszystko kolezanka) zostałam we Włoszech. Wiedziałam, że nie załatwię tak szybko formalnosci jak ona będąc w kraju (u mnie wchodziło w rachubę czekanie na przedszkole dla dziecka itp.). Ale przecież to tylko kolejny przypadek
    Tylko łaza się w oczach kręci."

    Ale Ty pierd**** głupoty.

    Czy widziałaś gdzieś, żeby ktoś miał sentymenty w biznesie? Czy wiesz jak powstał Facebook? Czy wiesz, że firmy są kupowane tylko dlatego, że coś opatentowały?

    Po prostu robisz czarny PR sklepowi Monocerus, żeby zrobić miejsce dla swojej firmy.

    Nie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, zapewne ten sam zapewne, który jest u mnie. :)

      W biznesie są firmy, które działają etycznie.
      Nie każdy musi być szują wśród szuj !

      Pani/e Anonimowy warto popracowac nad własnymi przekonaniami o biznesie i czerpać z wzorów firm, które dorobiły się we Własciwy sposób.

      Gdyby mi zalezało na czarnym PR to zrobiłabym to zaraz po tym jak powstała strona. Mi zalezy na zostawieniu moich pomysłw w spokoju ! W międzyczasie na kanwie sytuacji, musiałam zmienić mj projekt biznesowy. Mam parę innych pomysłów i nie chcę by także one były inspiracją, do powstawania podobnych pomysłów dla Capricorn- to jest mój cel ! Dlatego publicznie pisze o tym wszystkim.
      To wszystko, przypadki są już historiią, ja walczę o przyszłość.

      P.S. A na czarny PR kazdy sobie sam zasługuje swymi czynami :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że ten sam Anonim co u Ciebie na blogu. I bardzo mnie denerwuje Twoja moderacja komentarzy. Przecież to podchodzi pod cenzurę. Dlaczego nie opublikowałaś mojego posta, tylko teraz się odwołujesz do niego. Bardzo łatwo pokazać jest u Ciebie na blogu jeden punkt widzenia. Prawie jak w TVN. A, o komentarzach neutralnych nie zapominajmy. Ale te komentarze nic przecież nie wnoszą do dyskusji.

      Jeżeli masz pomysły na firmę i oczywiście ZAROBEK, bo o to się bój niewątpliwie toczy, to nie rozpowiadaj o tym na prawo i lewo.
      Nikt nie skopiował Twojego pomysłu na biznes.

      Co do firm, które działają etycznie - nie ma takich firm. Można wejść w układ, ale to nie znaczy, że nie można tego złamać.

      Dam Ci porad.
      1.Skrypt na którym masz sklep jest DARMOWY, ale Ty kupujesz od firmy trzeciej usługę. Nie musisz się martwić o hosting, domenę itp. Jest to dla Ciebie zła sytuacja. Napiszę Ci czemu.
      2. Masz ograniczoną ilość towarów w danym pakiecie.
      3. Jak już wypozycjonujesz sklep, stronę to będzie Ci ciężko się od nich uwolnić.
      4. Nie włączaj sklepu jak nie jest w pełni skończony. Google, jedyna i słuszna wyszukiwarka ;), może z błędami ją umieścić w spisie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Może Pan informatyk ? :)

      Wybacz, ale jadłam pyszną kolację, do tego opiekowałam się dzieckiem. Pozwoli wracam do komentów a na ile maluch mi pozwoli :)

      Wprowadziłam moderacje w ochronie przed hejterami, robotami, i osobami reklamującymi jakies dziwne produkty (-miałam kilka epizodów). Zdolny informatyk, a szczególnie bezwzględny przedsiebiorca - co w Twoim mniemaniu jest normalne ( więc chyba miałam racje, że zrobiłam modrację ;) ) - na ile wiem, mógłby mi zrobić kasznę z bloga.

      Napisałam, że więcej poza Twoim poprzednim Anonimowych komentarzy nie wpuszczę( ani negatywnych, ani pozytywnych! ) bo to zbyt konkretna rozmowa. Jak do tej pory poszły wszystkie komentarze więc cenzurki o jakiej piszesz nie ma :) No i proszę, ale z takimi marnymi teksciorami o TVN to z innymi się baw. Haha ha ale zabawne :)

      Niestety to co myślisz o w pełni nieuczciwym biznesie to tylko jedna strona medalu i tzw. "zestaw Twoich przekonań" Poczytaj troszkę, to Ci otworzy oczy, perspektywy.

      Stronę sklepu kiedyś miałam na innym skrypcie , za jego przedłuzenie musiałabym płacić około 1400 zł netto.
      Teraz wybrałam darmowy skrypt, bo ma on kilka zalet, które mnie interesują.
      Wiem, że darmowa dziś strona, kiedyś wyciągnie swą kasę, zapewne z nawiązką - w sumie to normalne.
      ale wiesz, dzięki serdeczne za porady. Jednakże z racji na Twoją "wiarę w bezwzględność w biznesie, nie wiem na ile Ci wierzyć, a na ile celowo chcesz wprowadzić mnie w błąd chronic swego biznesu! :)

      Więc, pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    4. Już mnie nudzi ta burza w szklance wody. W sumie to nikogo nie obchodzą jakieś 2 blogi. Większość i tak machnie ręką na to co tutaj robicie - kłócą się 2 blogerki - która której podwędziła pomysł i czy na pewno podwędziła.
      Nie dziwi mnie też fakt, że jedna i druga strona ma swoich sympatyków i przeciwników. Wyzywacie się od sekt i innych kółek wzajemnej adoracji. Przecież takie kółka istniały, istnieją i istnieć będą. W szkole nie miałaś koleżanek, kolegów z którymi chętniej przebywałaś? W każdym środowisku tak jest. Nie ma to znaczenia czy jest to środowisko zbieraczy plastikowych koników, plastikowych lalek, muszelek czy papierków po zjedzonych lodach Algida.

      Co do porad. Porady są prawdziwe. Nie miały na celu wprowadzić Ciebie i nikogo innego w błąd. Jeżeli tak dużo czytałaś i dowiadywałaś się odnośnie SEO, sklepów internetowych, pozycjonowania, tak dużo jak to opisywałaś na swoim blogu, to za pewnie wiesz, że to co napisałem to prawda.

      Moderacja na twoim blogu. Zawsze się znajdzie jakiś troll, matoł lub inny, kto chciałby umieścić treści pod jakimś poczytnym tekstem. Ale zasłanianie się tym, że ktoś Ci popsuje blog mija się z prawdą. Blog masz na platformie blogspot.com, która to platforma należy do Google. Oni nie pozwoliliby sobie, żeby takie coś nastąpiło. I nie musisz się martwić, że ktoś spreparowanym komentarzem popsuje Ci blog. Już samo to, że wyświetlisz czyjś spreparowany komentarz podczas moderacji byłoby niebezpieczne.

      A hejterzy nic Ci nie zrobią. Zawsze będą takie osoby, które będą chciały pokazać swoją wyższość wyzywając innych. Ale czy to jest złe? Jeżeli nie mają racji to powinno po Tobie to spłynąć jak po kaczce, a panu/pani ładnie należy odpowiedzieć i podziękować na posta. Przecież wszedł na Twoją stronę i wysilił się, żeby coś napisać :)

      Pozdrawiam, Anonimowy Informatyk

      Usuń
  23. Ja przeczytałam obydwa posty, i sprawa wydaje mi się bez sensu. Po co się kłucić i drzeć koty o sklep internetowy i blog. Najważniejsza w tym wszystkim jest pasja modelarska, czyż nie? Ja jestem po obu stronach konfliktu, mimo że do Capricorn zaglądam więcej, to bardzo lubię obydwa blogi. SPRAWA BEZ SENSU!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iga, ta sprawa zdecydowanie NIE jest bez sensu. Może nie jestem właściwą osobą, żeby tutaj się wypowiedzieć, ale przynajmniej mogę wyrazić swoją opinię. Otóż konkretnie ta sprawa dotyczy naruszenia praw autorskich i kopiowania cudzych pomysłów.

      "Po co się kłucić i drzeć koty o sklep internetowy i blog. Najważniejsza w tym wszystkim jest pasja modelarska, czyż nie?" - wszystko fajnie, tylko jak tutaj się cieszyć pasją, kiedy Twoje pomysły są podkradane. Jakbyś się czuła, gdyby to Ciebie spotkało cis

      Usuń
    2. *spotkało coś takiego? Chyba niezbyt dobrze, prawda?
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  24. Wiecie po tym co właśnie zrobiły koleżanki (pozdrawiam was serdecznie :D ) stwierdzam fakt. TAK DZIEJE SIĘ ŹLE W KOLEKCJONERSTWIE I WŁAŚNIE TO UDOWODNIŁYŚCIE DZIEWCZYNY SWOIM ZACHOWANIEM. I WŁAŚNIE STWORZYŁYŚCIE ZAMKNIĘTĄ SEKTE. A co byłam dla was niewygodna aż tak? Zabolało? Ojejku!
    W porównaniu do was ja nie trzęsę dupska i nie ukrywam się pod anonimami!
    Jeszcze was raz serdecznie pozdrawiam, ściskam i te pe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie koleżanki tylko koleżanka - to ja zdecydowałam o wyrzuceniu Cię z forumowego czatu na Facebooku.

      Usuń
    2. I co, Nieleka, fajnie tak? Mnie też wyrzuciłabyś, bo mam inne zdanie? Bo w przeciwieństwie do niektórych widzę, co tutaj się dzieje? Najlepiej tak być w grupie w kilka osób i tak tylko po kolei wszystkich wyrzucać. Najlepiej po prostu.

      A może jeszcze mnie z forum usuniecie? Nie mam zamiaru prowokować konfliktu, ale widzę, że tutaj po prostu trzeba trochę zaostrzyć sprawę.

      Nie przejmuj się Carmen, nie jesteś sama w tej sytuacji.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ach, jeszcze raz, bo wysłałam pod innym nickiem.

      Nie wiem, może bym usunęła, może nie - w przeciwieństwie do niektórych nie jestem zwolenniczką integracji na siłę. A może zrobiłby to kto inny?

      A co, rozrabiasz na forum? Jeśli nie, to nikt Cię nie wyrzuci. Dziewczyny przestrzegają regulaminu.

      Usuń
    5. Nieleka, jak najbardziej przestrzegam regulaminu i nie rozrabiam ;) Tylko po prostu nie mogę zrozumieć takich sytuacji, kiedy się po cichu kogoś wyrzuca. Nie wiem o co poszło z Carmen teraz i pewnie wpycham nos w nie swoje sprawy. Tak czy siak widzę już od dłuższego czasu, że ta dziewczyna jest bardzo niesprawiedliwie osądzana i ignorowana (i nie tylko ona). Mimo, że sprawa mnie nie dotyczy, nie mogę patrzeć na coś takiego.

      Jak już pisałam, dzieją się dziwaczne i źle rzeczy. I będę to ciągle powtarzać.
      Pozdrawiam po raz enty dzisiaj

      Usuń
    6. "Tak czy siak widzę już od dłuższego czasu, że ta dziewczyna jest bardzo niesprawiedliwie osądzana i ignorowana (i nie tylko ona)."

      Magdaleno, możesz mi powiedzieć gdzie to zaobserwowałaś ?
      Nie pijąc do Ciebie, na wszystkim znanym forum jesteś od niedawna, skąd więc jesteś tak doskonale poinformowana o tym, czego użytkownicy od x czasu nie wiedzą ?
      Wiele osób zastanawia się, o co tak naprawdę Carmen chodzi bo nikt nigdy na nią nie naskoczył.
      Dodam, że kiedy powstała ów feralna konferencja na forum, wszyscy ze wszystkimi chętnie rozmawiali. Nie było narzekania na siebie i obrażania kogokolwiek. Carmen sama przestała się udzielać, inni nie zmuszali jej do tego ani swoim zachowaniem, ani swoim słowem.

      Szkoda również, iż nie chcesz nam powiedzieć więcej na temat tych złych rzeczy, które się dzieją. Dlaczego ? Jeśli my, kolekcjonerzy nie dowiemy się wreszcie o co Wam chodzi (bo temat niby istniejącej sekty uważam za śmieszny i nieprawdziwy) to nigdy nie dojdzie do tak wyczekiwanej przez Was zmiany na lepsze. Jak mamy coś zmienić, skoro nie wiemy co zmieniać ?
      Jeśli nie chcesz pisać tutaj, napisz do mnie na forum.
      Jestem pomocnikiem Mangalargi po to, żeby dbać o forum.
      Skoro uważasz, że coś jest nie tak, pisz a nie obwiniaj wszystkich o złe zachowanie.

      Pozdrawiam

      Usuń
    7. Nie interesuje mnie to czy Carmen czuje się przeze mnie w jakikolwiek sposób pokrzywdzona. Poza usunięciem jej i dwójki jej bliższych znajomych (owszem, użytkowników forum, tego nie ukrywam) z czatu na FB, nie zrobiłam jej nic. Jeśli zrobiłam to nieświadomie, a sama Carmen zawsze mogła ze mną o tym porozmawiać - ja nie gryzę.
      Za innych nie odpowiadam.

      Co do samego czatu - to nie forum, nie mam (czy mamy - naprawdę nie chcę się wypowiadać za innych, już i tak dopuściłam się samowolki) obowiązku trzymać tam wszystkich.

      Usuń
    8. * jeśli zrobiłam, to nieświadomie (...)

      Urwało mi od sensu trochę.

      Usuń
    9. Wabankowa, ok, napiszę tutaj na razie, zobaczymy jak się sprawa rozwinie.

      Nie mam pojęcia dokładnie dlaczego Carmen odeszła z forum. Nie wiem też kto dokładnie jest w tej sekcie. Ale z pewnych źródeł (których nie chcę z pewnych względów podawać) wiem, że dzieje się dużo złego. Wiem, że jest taka grupa, która spycha dobrych ludzi w cień. Nie wiem natomiast, jak ona funkcjonuje, gdzie są osoby do niej należące. Ale taką grupa jest! Widzi to oprócz mnie też Carmen i Dorotheah i założę się, że one wiedzą znacznie więcej niż ja.

      Rozumiem, że sytuacja jest trudna, a wiele osób na forum zupełnie nie wie o co chodzi i teraz łapie się za głowę. Bo to nie dotyczy wszystkich. Aczkolwiek się na wszystkich odbija, a jak się jeszcze nie odbiło to się nie odbije.

      Tak więc wiele nie pomogę. Nie podam żadnych nazwisk, nicków.

      Idę ochłonąć troszkę. Pozdrawiam

      Usuń
    10. a jak się jeszcze nie odbiło to się odbije

      Ten post bije absolutne rekordy komentarzy. Hehe, a jakże mogło by być inaczej?

      Usuń
    11. Nie poda nic więcej, bo nic więcej nie chce zdradzić. Pewnie sama jest w jakiejś sekcie i WSZYSTKO wie.

      Usuń
    12. Anonimie, gratuluję tego jakże mądrego komentarza. Jestem pełna podziwu, naprawdę.

      Tak, jestem w sekcie i wszystko wiem. Mimo, że tysiąc razy pisałam, że wiele osób wie więcej ode mnie to wszystko wiem. Dalej ignorujmy się nawzajem, super będzie. Nasza społeczność jest doprawdy wspaniała i pełna ciepła i empatii.

      Róbmy tak dalej ;) Zjadajmy się nawzajem.

      Usuń
  25. Carmen, rozumiem że są emocje ale właściwie o co Ci chodzi? Jeżeli toczy się jakaś rozmowa to albo bierze się w niej udział albo nie. Niektóre osoby nie brały tylko czytały. Mnie się to kojarzyło z podsłuchiwaniem choć to nie ja działałam to jednak rozumiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, bo jak ktoś nie obgaduje człowieka, nie szydzi z niego, nie wyzywa, nie mówi o nim źle to jest od razu niewygodnym podsłuchiwaczem? Rozumiem :) Jesteście bardzo mili, że dbacie o to by nic nie wyszło z waszego kręgu, teraz po kryjomu siedzicie sobie dalej na jednej konfie i obgadujecie wszystkich niewygodnych i nadal nie czujecie, że tworzycie sekte. Hah kurna jacy wy jesteście przezabawni :P

      Usuń
    2. Mogę się podpisać pod Twoimi słowami, Carmen. Właśnie tak to teraz wygląda - niby nie obgaduje i nie wyzywa się nikogo publicznie, ale takie ciche wykluczenie już jest jak najbardziej ok. I oczywiście nie ma żadnych grup, no skądże. Wszyscy jesteśmy bardzo zgranym społeczeństwem kolekcjonerskie.

      Usuń
    3. Tylko oni nadal nie widzą, że jednak coś złego sie w kolekcjonerstwie dzieje. Wszystko jest dla nich cacy, słit, tęcze i jednorożce, tylko pewni ludzie niewygodni, muszą zniknąć, a wtedy będzie jeszcze cudowniej :P

      Usuń
    4. No dokładnie tak. Wywalmy tych okropnych buntowników, a znowu zrobi się cudnie. I wszystko znowu powróci do dawnego, dobrego porządku i nikt się nie będzie uskarżał.

      Nie, moi drodzy, ja nie przesadzam. Widzę to jak na dłoni.

      Usuń
    5. Czy Wy czytacie to co piszecie? Jakież to niewygodne osoby (po za Zetą, która nie była niewygodna tylko niestrawna) zostały usunięte z forum? Z tego co wiem reszta odchodziła sama. Nie pasowało? W porządku, można przecież założyć własne, takie jakie będzie pasowało. I w czym problem? W tym żeby za swoje urażone ambicje dołożyć tym, którzy zostali?

      Usuń
    6. Odpowiadając na Twoje pytanie - tak czytamy co piszemy. I zastanawiamy się (a przynajmniej ja) zanim coś opublikujemy.

      Tu przecież nie chodzi tylko o forum! Chodzi też o ogólne kontakty, o szacunek. Pewne niewygodne osoby zostają nagle na lodzie - na forum też, ale przede wszystkim tracą dobre miejsce w społeczności. Są spychane na margines (Carmen to żywy przykład), zostawia się je samym sobie tak i idzie się dalej. I to wcale nie jest tak, że one chcą. One są po prostu wykonywane na żywca.

      Tak to widzę. Może i się częściowo gdzieś mylę, ale tak to właśnie widzę!! I nie jestem z tym sama jedna.

      Usuń
    7. A mogłabyś mnie oświecić w jaki sposób to spychanie na margines wyglądało? Bo ja chyba nie kumata jestem. Mną też się raczej nikt na forum nie opiekuje a nie czuję się odsunięta. Chciałabym wiedzieć na czym to polega?

      Usuń
    8. Już tłumaczę tak, jak ja to widzę. Ale miej na uwadze, że ja i tak stosunkowo mało wiem w porównaniu z innymi, których to dotyka.
      Otóż osoby, które się w jakiś sposób wybijają - mają inne opinie niż pewna grupa, inaczej na coś patrzą, są uważane za niebezpieczne i stara się je w jakiś sposób odsunąć ze społeczności. Sposobów jest bardzo wiele - można stracić posłuch na blogu, na forum, ale też ogólnie wśród kolekcjonerów. Można stracić kontakty za sprawą tej grupy, może się zdarzyć, że w jakiś magiczny sposób nagle połowa modelarzy się od nas odsuwa. Tak to mniej więcej wygląda, na ile się orientuję w sprawie.

      Jeżeli ktoś lepiej ogarnięty w temacie chce się wypowiedzieć lub mnie poprawić, proszę bardzo. Wiem, że takie osoby poszkodowane mają lepszy wgląd niż ja.

      Usuń
    9. Magda - odpuść, nie chce byś miała jakiekolwiek problemy.
      Skoro już nie mam nic do stracenia.
      Droga Lidko. Usunęłam się z forum owszem sama. Nikt mnie nie zmuszał. I o to nie chce zahaczać, bo to była moja decyzja.
      Ale przepraszam bardzo, jak to jest, że gdy wypowiadam się nie tak jak sobie by życzyła owa grupka - od razu na mnie się rzucają z pazurami? Ba! Najlepszy tekst ever ''nie będziemy do niej pisać prywatnie, bo chcemy by wszyscy to zobaczyli''. Tsa... brawo za podejście.
      Dlaczego, gdy spięcie jest między mną, a członkiem grupy, nagle jego znajomkowie przypominają sobie o moich znajomych, odnajdują ich i nagle jakby nigdy nic zaczynają z nimi pisać, a potem coraz bardziej zmierzają do tematu, który ich interesuje by wyczuć grunt i się dowiedzieć jak najwięcej o mnie i o tej sprawie jaka zaszła? Przypadek? Oświecenie? Ja nie wiem.
      Mogłabym ci dać przykłady, wysłać screeny, ale jaki ma to sens, gdy i tak do was nic nie dotrze? I tak będziecie jechać po mnie, jak aktualnie jedziecie po Dorocie?
      Absurdalne? Proszę popytać tych, z którymi aktualnie piszesz. Ciekawe czy się przyznają do tego, czy będą udawać niewiniątka. Nigdy tu nie było takich spięć. Ludzie, żyli w zgodzie, do czasu aż wam coś odpieprzyło w tych łbach i zaczęliście z siebie gwiazdy robić, bógów kurna.
      Ja naprawdę potrafie z ludźmi żyć w zgodzie. I żyłam, bo siedzę od większości z was dłużej w polskim kolekcjonerstwie i wiem jak było. Co jakiś czas była jakaś spinka, wytłumaczyło się, zapominało i wszyscy żyli w spokoju nadal. Nie wszyscy się lubili, bo nikt nie zmusza do lubienia wszystkich, a jakoś potrafili razem żyć. A w waszym wypadku tak nie jest. Trzeba było to wyciszyć, starać się dziewczyny pogodzić, już trudno wyszło tak jak wyszło spoko, ale można było załatwić to z opcją wybaczenia. A nie jak wy - ona ma inne zdanie to ją obrzucimy błotem, bo ona MUSI mieć zdanie jak my. Tak się chamsko nie gra. Wy zamiast chcieć poprawy stosunków wolicie jeszcze bardziej wszystkich podzielić.
      Co będzie to będzie. Jak mówiłam - ja już nie mam nic do stracenia. Tylko szkoda mi tych zwykłych kolekcjonerów, którzy nawet nie wiedzą co sie dzieje w tym momencie, nie wiedzą gdzie mają iść, za kim stać, by nie oberwać.
      Szkoda mi też Marty. Tak właśnie Marty. Bo widać, że z każdym chce żyć w zgodzie, a aktualnie dajecie jej wybór, kogo musi lubić by utrzymać się tutaj. Dorotę też poniosło owszem, ale to przez nerwy i na pewno jakbyście też czuli, że ktoś zgapia (jakakolwiek jest prawda, już szczerze nie chce mi się dalej w to wnikać) zachowalibyście się tak samo.
      No. Ja kończę. Żyjcie sobie w świecie jednorożców, obgadujcie mnie dalej, śmiejcie się itd. Mam nadzieję, że kiedyś znowu tu będzie normalnie, a wam się znudzi robienie z siebie niewiadomo kogo. Ja do tej społeczności już nie mam zamiaru wracać (tak wiem całe szczęście - cieszę się, że wam polepszyłam humor).
      Dobranoc.

      Usuń
    10. Carmen sama jedziesz po innych, nawet jak ktoś zgadza się z Tobą...

      Usuń
  26. Carmen, a maści na ból dupy to wysłać Ci kilo, czy najlepiej dwa ?
    Boli, że już nie możesz poczytać ?

    To konferencja dla osób z forum, a Ty na forum nie jesteś już od jakiegoś czasu.

    Możesz mnie nazywać członkiem sekty, ale jak dla mnie boli Cię że sama tym członkiem nie jesteś. To takie przykre, że kilka osób się dogaduje i ma wspólne tematy do rozmowy ? Ty tych tematów jak widać nie miałaś, skoro wolałaś się nie udzielać.

    Zakończ to użalanie się nad sobą, sama z siebie robisz ofiarę bo nikt tak naprawdę nic złego Ci nie zrobił.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie boli, że nie jestem w sekcie? Chyba ci łeb wypchali pluszakiem nie mózgiem. Wspólny temat do rozmowy to jechanie po Dorocie jak po szmacie? Brawo, brawo no tylko oklaski dla Pań!
      Ale słońce drogie. Inni których wywaliliście NADAL SĄ na forum :)
      Możesz mi podesłać tą maść. Zacznę je może kolekcjonować, bo ze społecznością polskich kolekcjonerów to już aż szkoda gadać, bo cie zjedzą kanibale za odmienne zdanie xD

      Usuń
    2. Zjedzą, wyplują i jeszcze raz zjedzą :D I tak bez końca będą jeździć, aż stracisz ochotę na jakiekolwiek działanie.

      Usuń
    3. Rozmowa dziewczyn jest dowodem, na to, że podział w środowisku juz jest od jakiegoś czasu. Wiem o większej liczbie osób, których temat dotyczy niż tylko trzy.

      Zamknięte tematy na forum są dowodem tworzenia zamkniętej grupy, czego następstwem predzej, czy pózniej będzie tworzenie się kolejnych grup.

      Ktos napisał, że na forum, temat konferencji czy jak on tam sie nazywa- widzą, wszyscy Ci, którzy byli grzeczni. Jakoś ja go nigdy nie widziałam, choc zawsze grzeczna byłam. HIPOKRYZJA :) Czy to jest normalne? Koleżanki ładnie to tak? Wiadomo, że takie cos sprzyja podziałom, tworzeniu się grupek wzajemnej adoracji i spychania innych osób w cień. Czy własnie samo pojawienie się tego tematu nie jest dowodem, że juz wczesniej ktos i mnie zepchnął w cień? Może byłam niewygodna? Albo tak po prostu za nic- aby inne osoby mogły zaświecić dzięki władzy ?

      No i doskonale wiem, że tam mi jadą po zadku pewne osoby. Bawi mnie to troszke :D I w sumie cieszy, ze teraz jasno wiem, od kogo warto trzymac sie z daleka. Kurtyna zakłamania opadła.

      A wszelkim sposobom podbierania, papugowania i jakichkolwiek innych forkm jeszcze rygortystyczniej będę się stawiać. Ot

      Usuń
    4. A mi Doroto nie odpiszesz na komentarz, długo mam czekać na publikację?

      Usuń
    5. Kolejna co dużo wie o sektach i o osobach do niej należących, bo sama zapewne w sekcie jest. A teraz ofiarę jeszcze z siebie robi.
      Nie pozdrawiam.

      Usuń
    6. Dorotheah, tu wychodzi na jaw, jak niezorientowana jesteś w sytuacji. Nie ma czegoś takiego jak tajny dział/temat na forum, na który nie każdy ma wstęp. Wspomniana konferencja to chat na Facebooku, który powstał po to, by skonsultować się w sprawie Zety, kiedy rozrabiała na forum. Zostały do niego dodane osoby, które akurat w tamtym okresie były aktywne na forum, to chyba oczywiste. Ciebie wśród tych osób nie było, z czego wypływa prosty wniosek.
      Podsumowując - zmień informatorów, bo ci jak widać ochoczo wyleją przed Tobą swoje frustracje, ale o przedstawienie podstawowych faktów już ciężko.

      Skrobnę do Ciebie później na privie, bo chyba wzięłaś mnie za ofiarę tego nieistniejącego precedensu, a chciałabym to sprostować.

      Apache.

      Usuń
  27. Dziewczyny ochłońcie proszę. Nie rozumiem w ogóle o co Wam chodzi? Carmen, przecież mogłaś włączyć się do rozmowy, mogłaś mieć inne zdanie, mogłaś dyskutować. Czy naprawdę nie widzisz nic niestosownego w uczestniczeniu w rozmowie, polegającym tylko na czytaniu?
    Po za tym do czasu opublikowania posta Dorotheah, ja nie zauważyłam na forum żadnych waśni i sporów ani tym bardziej tworzenia się jakichś grup (że o sektach nie wspomnę). Kilka osób przestało się udzielać i tyle. Widocznie im nie pasowało, miało prawo. Ale po co jeszcze siać ferment i próbować skłócić tych, którzy zostali?

    OdpowiedzUsuń
  28. Przepraszam ale mam jeszcze takie pytanko nie na temat
    Czy w sklepie Monocerus będzie jeszcze dostawa breyer traditional koń rasy lustiano 1498 oraz koń TS black Tie Affair 1473?
    Czaja się na nie od dłuższego czasu. Trzeba jeszcze tylko wybrać którego kupić najpierw;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych koni raczej nie będzie, bo obydwa są wycofane. Jeśli tylko się pojawią, to je zamówię.

      Usuń
    2. Dziękuję będę czekać ;)

      Usuń
  29. Nie podoba mi się, że Dorotheah tak publicznie na Ciebie najechała. Mogła to na spokojnie załatwić po cichu, a tak to tylko sama wywołała podział wśród kolekcjonerów. Czy tak postępują dorośli? Nie!
    Poza tym to chyba jest coś nie halo skoro tak wszyscy do niej pisali, że Twój blog jest podobny do niej a Tobie nikt uwagi nie zwrócił.
    Widziałam, że chciałaś już skończyć ten głupi spór a Dorotheah nadal swoje.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że ta sytuacja niedługo się zakończy, bo to aż wstyd.
    ~Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Moim zdaniem oskarżenie Dorotheah jest błędne. Jest dużo bogów o modelach koni i co? Dużo inspiruje się innymi. W takim razie każdy powinien mówić, że każdy od niego wszystko kopiuje? No przecież to jest chore. To w końcu jeżeli ktoś już ma opis jakiegoś konia to o czym my mamy pisać, aby z niego "nie kopiować" pomysłów? To przecież jest nie realne żeby dodawać posty np. raz na tydzień, ale żeby mieć notki o czymś innym niż inna blogerka.. To po co w ogóle tworzyć bloga?

    OdpowiedzUsuń
  31. Trochę dziwnie czyta się te komentarze, gdy nie wie się zupełnie o co chodzi (mówię o rozmowach niedotyczących posta). Jestem zupełnie niewtajemniczona w te sprawy. Dużo rzeczy nigdy nie wyszło na jakieś większe forum. W sumie nie zaliczam się do osób jakoś specjalnie zaangażowanych w pisanie komentarzy, ale jednak lubię wiedzieć na czym stoję i co mogę powiedzieć czy napisać, aby nikogo nie urazić. Nie chcę się zbytnio mieszać. Czytam posty na forum, bo łaknę wiedzy o koniach i o modelarstwie, chcę dowiedzieć się jak najwięcej. Ciekawi mnie jakie nowości w swoich kolekcjach mają inni ludzie i jak widzą nasz świat. Teraz w internecie zaczyna się wielki popłoch i walka o uzyskanie jakiejś pozycji. Ja z natury jestem nieśmiała i raczej wolę siedzieć w cieniu. Podziwiam osoby które są pewne siebie i umieją wyrazić swoje zdanie, ALE bez niepotrzebnego chaosu. To tyle co chciałam napisać. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko się ułoży i będzie działać tak jak działało wcześniej, bo w końcu w naturze też są burze ;) (Człowiek nie czuje jak mu się rymuje)

    OdpowiedzUsuń
  32. Witam wszystkich, Zeta z tej strony. Czuję się przywołana do tablicy w pewien sposób, bo mówią tu o mnie. Chciałam nadmienić uprzejmie, że o tej Waszej konferencji skierowanej przeciwko mnie wiedziałam w momencie, gdy ona jeszcze trwała, ponieważ jedna z osób w niej uczestniczących podkablowała mi prędziutko, co się dzieje, podsyłając dodatkowo listę person w niej uczestniczących. Oto Wasza solidarność. Nawet przeciwko wspólnemu (wymyślonemu) wrogowi nie potraficie się zjednoczyć. Miałam z tego niesamowity ubaw. Nawet nie umiem być na Was zła, bo chce mi się śmiać.

    A z forum mnie wyrzucono, bo tak, miałam ostry język, i jak coś było brzydkie, to mówiłam, że jest brzydkie. A zadzierającym nosa kolekcjonerkom ucierałam go. I trudno, stało się. Teraz, widząc stan tego środowiska, wcale nie żałuję, że zostałam od forum odseparowana przez jakieś wyższe siły (bo było od czego!).

    Ogólnie rzecz biorąc, ta kłótnia Dorotheah i Capricorn to oczyszczenie dla środowiska. Brudy wychodzą na jaw, ponieważ Saturn się tego domaga. Poczytajcie sobie, jak Saturn, planeta społeczna, wpływa na ludzi. W obecnym czasie upada wszystko, co nie ma solidnych podstaw, autorytety są demaskowane, brudy wychodzą na jaw. Mało tego, następuje separacja wibracji, to tworzenie się grupek to łączenie się ludzi funkcjonujących na podobnych częstotliwościach.

    Podnieście swoje wibracje, zacznijcie być bezinteresowne, działać na ośrodku serca i miłości bezwarunkowej, a wtedy wszystkie będziemy solidarne, życzliwe, miłe dla siebie. Stworzymy jedną, wielką rodzinę, w której nie będzie kłótni.

    "Wszystko, co jest rzeczywiste, jest rozumne, a co jest rozumne, jest rzeczywiste". To oznacza, że jeśli coś się wydarza, to ma to sens. Chwilowo nie potraficie dostrzec wyższego sensu tej rozróby tutaj, ale on jest.

    Ja zauważyłam pewne nieprawidłowości już dawno - m.in. to nadmierne głaskanie się po główkach na forum i blogach, usuwanie wszystkich niewygodnych osób, napominanie, lizusostwo, utrzymywanie "porządku" za wszelką cenę. To blokowanie ekspresji doprowadziło do wybuchu na wielką skalę. I paradoksalnie to nie ja go dokonałam. Nastąpiła wewnętrzna implozja. W pewnym sensie zastanawiałam się, kiedy ta burza nastąpi i kto ją rozpęta. --> ciąg dalszy w następnym poście


    OdpowiedzUsuń
  33. Zeta, ciąg dalszy: Zrozumcie, że ludzkie doświadczenie na obecnym poziomie jest brudem i nieporządkiem, nie jest stabilne, nie jest sterylne i nie ma prawa takie być. Ja intuicyjnie usiłowałam zdestabilizować forum, by mu pomóc na poziomie subtelnym. Ponieważ jego poprawność i gładkość nie została zbudowana na miłości, a została osiągnięta zewnętrzną, mechaniczną, bezwzględną kosmetyką. Był to kolos na glinianych nogach. Wyrzucono mnie. Ale teraz dostałyście 2 razy mocniejszego kopa. Dostałyście coś, z czym musicie się już liczyć. Bo pewne lekcje tak czy siak są obowiązkowe do przerobienia.

    Okazało się, że król jest nagi, że to słodko-pierdzące, cudowne środowisko kolekcjonerek modeli koni z pół-świętymi autorytetami na czele wymaga naprawdę głębokiego uzdrowienia.

    Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby nie wyrzucono mnie z forum i pozwolono na dalszą ekspresję, to wybuch Dorotheah by nie nastąpił. Tak, to wnioskowanie duchowe, nie do pojęcia dla osób zanurzonych po uszy w materii.

    Zobaczcie, teraz wyszły na jaw te wszyskie cechy, które forum usiłowało zamaskować, stłumić - zazdrość, obraźliwość, pycha, brak kontroli nad emocjami, dowalanie innym. I nie ma znaczenia, że sprawa rozgrywa się na prywatnych blogach. Dla energii nie ma przeszkód ani odległości.

    Macie teraz nauczkę. Uczcie się, bo to wspaniała okazja do nauki. Przeproście się, wybaczcie tym, które Was obraziły. Bo te emocje, te wydarzenia, też kiedyś przeminą. Nie ma sensu dokładać kamieni do worków, które nosicie na plecach. Życie i tak jest ciężkie.

    Tylko od Was zależy, jak wielką i solidarną grupę stworzycie.

    Od razu mówię, że to mój pierwszy i ostatni wpis tutaj, nie mam zamiaru z nikim dyskutować, odnosić się do czegokolwiek, podejmować jakichś kwestii. Wszystko zostało już powiedziane. Jest mi też wszystko jedno, czy jestem dla kogoś "niestrawna", czy "rozrabiam", czy co tam jeszcze robię.

    Najbardziej mi żal tylko tych młodych, niewinnych osób, które są niezorientowanie w temacie, nie wiedzą, ile krwi i łez przelano gdzieś pod półką z modelami, a które muszą patrzeć na to, co się tu dzieje.

    Pozdrawiam,
    Zeta

    OdpowiedzUsuń
  34. Jestem pełna podziwu, jak osoba o tak pysznej, egocentrycznej i nieempatycznej naturze może wyskoczyć z moralizatorską gadką o miłości, solidarności, życzliwości i nakłaniać do zmian, oczyszczenia atmosfery, przebaczenia... Naprawdę, aż nie mogę się napatrzeć na te dwa komentarze.

    Pozdrawiam z Jowisza.

    OdpowiedzUsuń
  35. Szkoda że to wszystko tak się stało, uwielbiam was obie i przykro się to czyta ale mimo wszystko trzymam kciuki za was obie i za wasze biznesy, bo co jak co ale osobiście nie wyobrażam sobie nie mieć możliwości zakupienia modeli Breyer w Polsce.Mam nadzieję że dojdziecie do porozumienia, czego z całego serducha życzę.

    OdpowiedzUsuń
  36. No, to teraz mam mega mętlik w głowie ;_;
    Na początku myślałam, że Dorotheahhh, mówi o tym Twoim kopiarstwie itd.
    A czytam tutaj i już nie wiem, której stronie wierzyć.
    Bo trochę rzeczywiście, możliwe, że jednak wzorowałaś się na tych zagranicznych blogach i fotach, ale takowych przypadków było dużo... (No wiesz, nie mówię, że ten post, który ty "zgapiłaś" po 1,5 miesiąca jakoś tam ściągnęłaś)
    Ale jednak i tak trzeba przyznać: Doro, ma opisy jak ja niektóre rozdziały w opowiadaniach (które później i tajk skracam xD) dłuuugie na 2 trony formatu A4, natomiast Ty robisz opisy bardziej zwięzłe i piszez bardziej o tych najważniejszych rzeczach...
    Mam nadzieję, że sprawa jakoś się rozwiąże (w mojej głowie to "jakoś" brzmiało lepiej :-:) i nikt nie będzie jeździć po drugiej osobie jak po szmacie (krótko mówiąc).
    Żałuję bardzo i przepraszam, bo zdaje się, że ta cała burza wywołana została przez komentarz u Doro, gdzie jedynie pytałam skąd ona ma modele. I wtedy, powiedzmy, "natchnęło" ją do napisania w odpowiedzi, gdzie wspomniała o swoim sklepie i Capricorn, który prawdopodobnie (podkreślam: prawdopodobnie!!!) zgapiła pomysł od niej...
    Chciaż, to się wydawało mało prawdopodobne, skoro Dorotheah, z początku sprowadzała (albo miała sprowadzać) takowe "perełki" i swoje mini-rzędy, a natomiast Capricorn od razu zaczęła z modelami, które są produkowanie teraz...
    Tyle z mojej strony
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  37. Ta sytuacja jest jak zamrożona galaretka- z pozycji obserwacyjnej apetyczna i dobra, ale gdy już się ją zje... Od razu się odkłada i czeka, aż się rozmrozi. Jednak niektórzy walczą z tym zamrożeniem.

    OdpowiedzUsuń
  38. A jeszcze takie pytanko:
    skąd masz Pecosa? (również uwielbiam ten mold).

    OdpowiedzUsuń
  39. Moje zdanie jest takie.
    Denerwują mnie ludzie, którzy zaczerpywanie pomysłów oznaczają jako kopiarstwo, a poza tym może od razu zabronimy wszystkim ludziom prowadzenia blogów i sklepów z modelami, bo pani Dorotka je prowadzi. Szanuję Doreath, ale się czepia. Ty masz większy asortyment pod względem figurek, a Doreath ma mało figurek(bo nie cała strona figurek jednej skali to jednak trochę mało), ale ma mnóstwo jej pięknych rękodzieł, jestem człowiekiem kompromisowym, więc tak brzmi moje zdanie.
    Gorąco Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zdecydowaliście się coś tutaj skrobnąć :)