środa, 14 września 2016

Koń dla Barbie - Dallas

Koń dla Barbie o imieniu Dallas z roku 1981.

Informacje o nim zaczerpnęłam z bloga niemieckiej kolekcjonerki, a dokładnie stąd:
http://barbie-pferde-sammlung.npage.de/barbie-pferde-von-1980-1989/dallas-gelenkpferde-1981.html

Ten egzemplarz jest z serii produkowanej we Włoszech, bo na wewnętrznej stronie tylnej nogi ma logo MATTEL. Modele produkowane w Niemczech mają napis Mattel GmbH made in Germany. Poza tym ten ma czarne kopyta i lekko żółtą grzywę. Niemieckie miały szare kopyta i białą grzywę.

środa, 7 września 2016

Akcesoria dla modeli od Silver Stallion Saddlery

Wszystkie pokazane tu akcesoria zostały wykonane przez autorkę bloga:
Silver Stallion Saddlery <--- zapraszam do klikania w link, bo więcej wspaniałości do oglądania (oraz kupienia) się tam znajduje :)

Zaczynamy minionkowo! Model to wałach haflinger firmy Scheich.

Komplet składa się z derki oraz kantara. Derka ciut przyduża na kuce, lepiej wygląda na dużych koniach.

Urodzinowe Candy na SS Sadlery

Biorę udział w urodzinowym Candy na blogu:

Silver Stallion Saddlery


Link do posta z informacją:
https://sjbreyerhorses.blogspot.com/2016/08/urodziny-bloga.html

W następnym poście pokażę Wam rzeczy, jakie Juliett robi, ponieważ mam kilka od niej :) Mam nadzieję, że jeszcze dziś mi się uda zrobić fotki.

Pozdrawiam!

wtorek, 6 września 2016

Blogi i strony Modelarzy

Hej!

Jeśli macie blogi lub strony na FB o swojej pasji, to proszę o linki w komentarzach. Nawet, jeśli już je mam w "obserwowanych". Dziękuję :)


Na zdjęciu Breyer Stablemates - drapiący się źrebak. Na razie 4 sztuki w różnym malowaniu (gniadosz, karo-dereszowato-srokaty, wątrobiany kasztan, izabelowato-tarantowaty z nakrapianą derką), ale mam nadzieję na więcej. Taka moja mała conga.

Czy nazwa "conga" na powtarzające się modele w różnych maściach wzięła się od tego, że one stoją jeden za drugim, jak ludzie tańczący taniec conga? Wie ktoś?

Pozdrawiam!

poniedziałek, 5 września 2016

Breyer Classics - Zestaw koni Cloud's Encore nr 1728

Zacznijmy od tego, że nazwa, którą spotykamy w niektórych polskich sklepach - zestaw 4 ogiery - jest całkowicie błędna.

Breyer Classics numer katalogowy 1728 - Cloud's Encore, to cztery modele wzorowane na żywych dzikich mustangach mieszkających w USA, a dokładniej w górach Pryor na granicy Montany i Wyoming. Są to:

  • Cloud (ogier),
  • Feldspar (klacz "żona" Cloud'a),
  • Mato Ska (roczniak, syn Cloud'a),
  • Encore (źrebak, córka Cloud'a).

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Poniacze MLP

Nie zbieram kucyków My Little Pony, ale czasem jakiś wpadnie mi w oko. Zwykle jestem twarda i nie daję mu się zbałamucić, jednak bywają wyjątki. Niedawno pojawiły się u mnie trzy Poniacze.

Rainbow Dash w wersji Power Pony. Bo ma grzywę - irokeza :)

środa, 17 sierpnia 2016

Brzoza

Wbrew pozorom post ten może przydać się kolekcjonerom modeli koni oraz innym modelarzom. Jeśli chociaż jedna osoba dowie się czegoś nowego, to znaczy, że misja zakończyła się sukcesem ;)

1. Znajdujemy brzozę.


2. Brzozę można rozpoznać po białej korze. W Polsce dość łatwo ją spotkać, bo jest rośliną pionierską, czyli taką, która ma małe wymagania życiowe i dlatego często rośnie na nieużytkach.


3. Zbliżamy się i zrywamy parę kwiatostanów (dojrzewają od lipca do września).


4. Brązowe są dojrzałe i łatwo się rozsypują.


5. Rozsypujemy "szyszkę" i wydmuchujemy lub wyciągamy nasionka ze "skrzydełkami".


6. Łuski, które zostają, mogą imitować jesienne liście na dioramie.

Tak wyglądają w skali 1:32 (Breyer Stablemates):


A tak "liście" wyglądają w skali około 1:24 (Schleich):


Przydałoby się jeszcze sklacić podwórko w odpowiedniej skali i zrobić jesienne fotki :D

Pozdrawiam!

środa, 10 sierpnia 2016

Spotkanie Kolekcjonerów w Ojcowskim PN

Parę dni temu odbyło się w Ojcowskim Parku Narodowym spotkanie Kolekcjonerów Modeli Koni (w skrócie KMK ;) ). Pomimo deszczowej pogody humory dopisywały - na szczęście koniki nie roztapiają się na deszczu. Niestety nie wzięłam ze sobą aparatu i zdjęcia cykałam telefonem. Ponieważ było pochmurno, cierpieliśmy na brak światła (chata na pustkowiu nie miała dostępu do prądu). Mój telefon niezbyt radzi sobie w takich warunkach, ale rozjaśniłam zdjęcia na komputerze i pooglądać można.

Przed przybyciem na miejsce musieliśmy pokonać prawie 3 km pieszo, bo do Parku Narodowego samochodami wjeżdżać nie wolno. Na szczęście akurat wtedy deszcz padał niewielki. Droga była kręta, ale dobrze utrzymana - gładki asfalt oraz "kocie łby".