poniedziałek, 5 marca 2018

Powroty i porównania

Nie wiem, naprawdę nie pojmuję, jak ludzie potrafią sprzedać swoje modele. Ja tego nie umiem.

Znaczy myślałam, że umiem, nawet sprzedałam parę koni z kolekcji - i nie mówię tutaj o sprzedaży nowych w pudełkach, ale o tych, które stały już na moich półkach. Ale jednak okazało się, że to mnie przerasta. W momencie, gdy pakowałam delikwenta do pudełka, dopadały mnie wątpliwości. Tłumaczyłam sobie, że to nic, że przecież jadą do nowego domu i sprawią komuś radość. I nawet o nich częściowo zapomniałam. Ale gdy tylko zobaczyłam ogłoszenia o ponownej sprzedaży, musiałam spróbować je sprowadzić z powrotem! Udało mi się odkupić te koniowate i nie macie pojęcia, jak bardzo się cieszę :D

Te modele to Breyer Traditional kasztanowata Marabella z zestawu z lalką oraz ciemnogniada Zenyatta.



Mirabelka piękna, jak w dniu gdy ode mnie odjeżdżała.

Breyer Traditional Morgan Mare

Zenka przyjechała w pięknym ozdobnym kantarze robionym przez poprzednią właścicielkę - dziękuję bardzo!

Breyer Traditional Zenyatta
Obie klacze wróciły już na półki i więcej ich nie oddam! No chyba, że życie mnie do tego zmusi, ale miejmy nadzieję, że tak się nie stanie.

A Wy jaki macie stosunek do swojej kolekcji? Każdy model jest dla Was cenniejszy od złota i nigdy nie chcielibyście się z nim rozstać, czy właśnie kupujecie je po to, żeby potem sprzedać z zyskiem? A może przestają się Wam podobać po jakimś czasie i pragniecie się ich jak najszybciej pozbyć? W końcu człowiek się zmienia i jego zainteresowania również.
Proszę o przemyślenia w komentarzach :)


Chciałam Was jeszcze serdecznie zaprosić do zajrzenia do katalogu ze zdjęciami modeli. Jest to katalog publiczny na Facebooku, więc każdy może go obejrzeć, nawet jeśli nie ma konta na FB. Wrzuciłam do niego fotki koni firm Breyer, CollecA i Schleich pokazujące wielkość poszczególnych koni - porównania poszczególnych modeli.




Mam nadzieję, że ten katalog będzie przydatny, bo często widzę prośby o porównania niektórych modeli Breyer Traditional z modelami Schleich i/lub CollectA. Będę go uzupełniać co jakiś czas.

Nie chciałam wrzucać na FB moich zdjęć, ale i tak większość z nich "żyje swoim życiem" na FB, bo dużo ludzi zamiast podlinkowywać do bloga, to znajduje fotki w google i potem wrzuca na różne grupki i swoje profile. Nie jest to miłe, ale cóż zrobić - walka z tym zjawiskiem przypomina walkę z wiatrakami :(

Jeszcze mały apel...
Proszę, jeśli wrzucacie cudze zdjęcia na FB, czy gdziekolwiek, to podawajcie, kto jest autorem lub przynajmniej skąd macie daną fotkę. I przypominam, że Google to nie źródło! To tak, jakbyście pisali, że autorem książki jest Biblioteka - trochę to niepoważne, prawda?

Pozdrawiam serdecznie i do następnego wpisu, mam nadzieję w ciągu kilku dni :)
Papatki!

13 komentarzy:

  1. Ja mam tak ,że schleichy mi się już przejadły i sprzedaje by uzbierać na jazdy,siodło skokowe. Sprzedałam 4koniki 2 wycofane (mam ich mniej niż ty,ale zawsze coś ;)), ale jakoś nie tęsknię strasznie. Breyer'ow to nie sprzedam mam tylk 8 i są moimi oczkami w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby był ktoś zainteresowany jakimiś starszymi schleich'ami 2016-2012 XD to zapraszam campysnow@gmail.com
      Sorry za reklamę :(

      Usuń
  2. Kiedyś myślałam, że nie sprzedam nigdy żadnego swojego modelu, ale tak jak pisałaś, człowiek się zmienia, szczególnie na tym etapie życia, na którym się aktualnie znajduję (szukanie siebie, wkraczanie w dorosłość itp) - sprzedałam modele z mojej kolekcji, które kupiłam jako dzieciak albo które po prostu przestały mi się podobać, gdyż z powodu nabytego doświadczenia zaczęłam dostrzegać ich wady i nagle nie umiałam w ogóle na nie patrzeć.
    Teraz moja kolekcja zaczyna wchodzić na wyższy poziom, a konsekwencją moich ograniczeń finansowych i półkowych jest sprzedaż niektórych koni. Jednak praktycznie wszystkie, które sprzedałam da się jeszcze kupić, dlatego nie przeżywam tego aż tak, jak gdybym musiała pożegnać się z jakimś moim ulubionym, w dodatku trudno dostępnym/wycofanym modelem.

    Pozdrawiam!
    ~ https://stajniacessabit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh, też traktuję moje konie jak ,,złoto"...Koni gratuluję, sama chciałabym mieć Zenyattę, ale cóż...Jest już wycofana i w nowym stanie się jej już raczej na pewno nie znajdzie...Gdybym tylko wiedziała gdzie takową kupić w miarę tak dobrym stanie jak tutaj i oryginalną...Jeszcze raz gratuluję koni i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie sprzedałam nigdy żadnego modelu i wątpię że to się zmieni... ewentualnie jeden rozważę, ale to dosłownie jeden, bo na razie chyba się nie dopasowaliśmy :/ chociaż i jego los nie jest ciągle przesądzony, dam mu czas. Staram się zawsze wybierać tak by nie żałować... no i w efekcie przywiązuję się do nich, mimo że to niby tylko kawałek plastiku.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja po prostu nie potrafię sprzedać żadnego z moich modeli. Każdy z nich jest nie powtarzalny i wyjątkowy.
    I mam pytanko: czy Zenyatta i Mirabella to te same, które miałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tak ze wszystkim i powoli zarastam śmieciami. Jakoś w tamtym miesiącu próbowałam pozbyć się niektórych rzeczy, zamykałam oczy i wywalałam pamiątki, później przez kilka dni miałam wyrzuty sumienia, które próbowałam zwalczyć (obudziłam się w środku nocy, bo "w tym pudełku była karta pamięci z telefonu!!!!!!" dlaczego ją wyjęłam, co na niej było, albo czy w ogóle istniała, nie mam pojęcia). Jeszcze została mi torba ciuchów do wyniesienia, ciągle zapominam.
    Za to ciągle nie potrafię wyrzucić zeszytów ze studiów, pewnie nawet nie byłabym w stanie ich teraz rozczytać. Chciałabym to zrobić, bo potrzebuję miejsca :(
    Zazdroszczę tym, którzy w ogóle nie przywiązują się do rzeczy, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czasami coś sprzedaję jak modelu nie używam do zdjęć, to oznacza że nie zdobi już mojej półki i jest jak drzazga w oku. Nie żałuję sprzedaży: były naprawdę solidnie przemyślane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jakiejś dużej kolekcji nie mam i jak na razie modeli nie sprzedaje. Po prostu albo model jest dla mnie cenny, albo go zniszczyłam jako dzieciak, albo dostałam w prezencie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Konie być moja, ja być Janusz i nie oddać.
    XDDDDDDDDDD Rak roku

    Pozdrawiam Zuzia koniara

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli planuję jakiś model sprzedać, to z tym postanowieniem już go kupuję (z czego do jednego na sprzedaż zdążyłam się już przywiązać i mam poważne wątpliwości, czy go wystawię c;). Jestem osobą dość mocno przywiązującą się do rzeczy, ale, jak sądzę, byłabym w stanie sprzedać niektóre Schleiche czy Breyery. Na razie jednak moich figurek żadna planowana podróż nie czeka C;
    A co do kopiowania obrazków i zdjęć: Jestem chorobliwie czuła na punkcie praw autorskich. Dlatego nie znoszę, kiedy ludzie - tak naprawdę - zwyczajnie kradną obrazki. Bo publikują nie swoje zdjęcia na swoich stronach/profilach, bez podawania prawdziwego autora, co wskazuje jakoby byli nimi oni. Pocieszę Cię jednak, że może, skoro zdjęcia są podpisane, po prostu te osoby uważają to za zbędne? Nie uważam tego za powód, by nie podawać twórcy, ale ludzie bywają różni...

    Tak przy okazji zapraszam i na moje rancho, na którym obecnie dogorywa konkurs [*]

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam kiedyś dumna posiadaczką około 70 koni Schleich i CollectA, później nawet dorobiłam się jednego Tradka. Po "fazie" na modele wszystkie wyprzedałam i zostały mi sztuki tylko tak zniszczone, że nadawałaby się tylko na drastic customa, ale jestem z nimi zbyt związana...
    Mimo wszystko chcę kontynuować kolekcjonowanie, ale tym razem zacznę od Tradków i Lisków (Copperfox), ogólnie skali 1:9. Gdy tylko uzbieram pieniądze, lecę kupować Hwin. Myślę, że teraz zaangażuję się w to w bardziej profesjonalnym świetle. :)

    Pozdrawiam!~♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Hwinkę polecam z całego serca ❤

      Usuń

Dziękuję, że zdecydowaliście się coś tutaj skrobnąć :)