czwartek, 29 listopada 2012

czwartek, 22 listopada 2012

Olaf i Kadela - koniowate z Chin

Dziś krótki post o tym, że w życiu dopadają nas różne zbiegi okoliczności.
Niedawno czytałam na blogu Silver Unicornis Studio o małym wesołym koniku. Spodobał mi się, bo jest taki... optymistyczny :D Zupełnie niespodziewanie wczoraj sama stałam się jego właścicielką - podarowała mi go moja Mama, która na pewno nie czytała bloga Mangalargi. Można powiedzieć, że Kadela (takie imię widnieje na karteczce przyczepionej do konika) dzięki swojemu wielkiemu urokowi osobistemu ma niezwykły dar wpływania na mamy - "Kup mnie i podaruj swojemu dziecku. Gwarantuję, że dzięki mnie zobaczysz uśmiech na jego twarzy."

poniedziałek, 19 listopada 2012

Koń Nutmeg dla lalki Liv

Dziś nie będzie breyerów ani schleichów. Dzisiejszemu bohaterowi bliżej jest do lalek barbie niż do kolekcjonerskich modeli. Ale ponieważ jest koniem z ukrytym talentem, zasługuje na swój własny wpis i dużo zdjęć :)
Proszę Państwa, oto Nutmeg:

poniedziałek, 12 listopada 2012

Schleich klacz haflinger

Przyjechała do mnie klaczka haflinger firmy Schleich. Jest to model o numerze 13209 produkowany w latach 1988-1996. Nie wiem z którego roku pochodzi mój okaz, ponieważ nie ma na brzuchu daty.

czwartek, 1 listopada 2012

Breyer Classics - Warmblood Horse and Foal

Jak niektórzy już pewnie zauważyli, dodałam zakładkę "Lista Marzeń". Zrobię tam spis modeli koni, które chciałabym mieć u siebie. Oczywiście, chciałabym mieć dużo więcej, ale te wyszczególnione trochę wcześniej od innych ;) No i z powodów finansowych trzeba sobie ustawić jakieś priorytety. Wiecie, jak to jest...
Chciałabym Wam dziś pokazać mojego Breyera z zestawu 62008 Warmblood Horse and Foal. Ponieważ Dorotheah pięknie opisała ten mold na swoim Blogu, nie będę się rozpisywać o jego rzeźbie. Poza tym nie znam się na końskiej budowie. Koń albo mi się podoba, albo nie. Ten akurat mi się podoba. Ładną ma pozę i nie ma za dużej głowy ani nic z tych rzeczy. Oczy może ma trochę za wysoko, ale widziałam gorsze modele. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to jego maść. Wygląda jakby był marmurowy, a nie jabłkowity. Chociaż bardziej mi się podoba niż "łuski" Czesia ;) (Ale Czesława nie oddam!)
Koń przyjechał do mnie nowy w pudełku (pierwszy mój "brand new" Breyer), ale nos ma odrapany, jakby się z kimś bił. I nie tylko nos :/ Zresztą, zobaczycie na fotkach. Dziś, jak to się mówi, spam zdjęciowy, ponieważ tych zdjęć nie ma jeszcze w galerii na mojej stronie.